czy pisałam
że dziecko młodsze zaczęło regularnie gotować rosoły w niedzielę? I wychodzi mu to lepiej, niż mnie?
Nie lubię gotować, więc tym bardziej mnie to cieszy.
Obudziłam się dzisiaj wyspana po czwartej i w oczy weszła mi taka reklama:
Nie chcę się domyślać, jaka to ma być "praca" polegająca na piciu drinków w górach w luksusowych futrach. Swego czasu głośno było o "modelkach" w Dubaju.
Ostatnio przeczytałam ten wpis sezon na dobroczynność i mam dokładnie takie same odczucia. Gdy miałam piętnaście lat, było to coś WOW!. Teraz patrzę bardziej krytycznie, jednocześnie nie wspierając WOŚP (poza kupowaniem soków pomidorowych z ich logo) czuję się jak parias. Tak jak gdybym ja wyrosła z formuły Owsiakowego programu "Róbta co chceta", a on ciągle tam tkwił. Inna sprawa, że koszty prowadzenia fundacji pochłaniają nawet 70% kwoty wpłat, więc ja nie chcę nikomu sponsorować sposobu na życie. Jak oglądam zapowiedzi w TV, to przychodzi mi do głowy wierszyk z jakiejś bajki
przed nią brzęk
za nią brzęk
Ale co kto lubi.

Ciężko się połapać w tym wszystkim... mam na myśli to, co piszesz o WOŚP. Bardzo szanuję Owsiaka, ale zdaję sobie sprawę, że nie wiem wszystkiego. Wśród licznych kontrowersji trudno sobie wypracować obiektywną opinię. Ot, kto chce, niech wspiera, a kto jest przeciw... niech nie przeszkadza.
OdpowiedzUsuńJa roku przekazuje swój 1,5 (czy ile tam, już nie pamiętam) na fundację, do której sama należę, aczkolwiek raczej nominalnie niż faktycznie). Zdarza mi się też wesprzeć kogoś indywidualnie przez zbiórki internetowe. Obiecałam sobie, że gdy już uzbieram na własne aparaty słuchowe, będę robić to bardziej regularnie, choćby po 10 czy 20 zł, bo na mojej Zrzutce właśnie te małe datki zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Radość z dużych jest oczywista.
oczywiście, każdy niech postępuje zgodnie z własnym sumieniem. Chciałam tylko przekazać, że czuję na sobie presję dawania na WOŚP.
Usuń