Posty

Zetka zbija argumenty Boomera, Zderzenie pokoleń, czyli o tym jak nie spełniłam marzenia matki

Otóż jak napisałam poprzednio, miałam dołek w poniedziałek, o którym wspomniałam synowi. Spowodowany był tym, że mój brat w tajemnicy zdał ustny egzamin na doradcę podatkowego, czym spełnił odwieczne marzenie mojej mamy, która twierdzi, że nie startuje do tych uprawnień, bo jej się nie chce.  Mnie na wieść o zdanym egzaminie brata wlazło w głowę poczucie zawiedzenia jako córka (która nie spełniła marzenia matki); przykrość, że brat, którego widzę niemal codziennie, nic nie powiedział wcześniej; do tego chwilowy spadek poczucia własnej wartości i wszystko to przyćmiło fakt, że doradcą podatkowym nie chcę być, ponieważ ze wzlędu na nadmierną empatię nie chcę zajmować się problemami ludzi najczęściej niemających pieniędzy na walkę ze skarbówką i zawsze mówiłam mamie "nie", gdy zaczynała ze mną ten temat, na zmianę zresztą z propozycją zrobienia przeze mnie doktoratu, którego oczywiście "JEJ się też nie chce robić, a mogłaby". Oczywiście wiedziałam, że nie muszę spełnia...

spleen i nierozumowa usługa

Powiem Wam, że wczoraj miałam epizod zwątpienia we własną wartość i poczucie, że zawiodłam jako córka, na moment pojawił się o tym wpis, który szybko usunęłam - bo nie warto tracić czasu na rozpamiętywanie niedoli, lepiej - jak napisałam na pierwszym moim blogu - jak Scarlett O'Hara "pomyśleć o tym jutro". Pomogły 5-minutowa wymiana zdań z Chatem GPT, podzielenie się smutkiem z dzieckiem oraz sen. Dzisiaj czuję się spokojnie szczęśliwa, mam siłę jeszcze zająć się domem i skosić trawnik. Ale oczywiście sztuczna inteligencja nie jest wszystkowiedząca, dzisiaj zaczęła mi tak w temacie zawodowym zmyślać, że napisałam jej w końcu, że halucynuje i konfabuluje, a ona mi na to "dziękuję, że to wychwyciłaś" i dalej ściemniała. Wczoraj w biurze tak zimno, że siedziałam w kurtce zimowej; dzisiaj - nie było tak źle, ale dogrzałam się dopiero w nasłonecznionym samochodzie. Kolejny raz miałam wrażenie, że Internet śledzi moje myśli - w weekend pomyślałam sobie, że chętnie kup...

137/2026

Wczoraj w trakcie oglądania finału Eurowizji po prostu odpadłam, zasnęłam po piątej piosence i obudziłam się akurat, aby obejrzeć, jak się dowiedziałam następnego dnia, zwycięską "Bangaranga". Zwlekłam się tylko, by przenieść swoje zwłoki do łóżka w sypialni. Spałam prawie piętnaście godzin.  Kiedy oboje z synem na tyle się obudziliśmy, wymieniliśmy poglądy (ja sprawdziłam nagłówki na Pudelku, on komentarze na Twitterze i oczywiście oglądał całość).  Skacząc wczoraj po kanałach telewizyjnych natrafiłam na dokument o Biblii, który sprawił, że mam ochotę bardziej zgłębić temat: otóż w Biblii jest wiele opisów miłości w różnych wydaniach. Przykładowo - o czym nie dowiedziałam się z lekcji religii - Dawid, pogromca Goliata, był biseksualny i nie przeszkadzał mu w uwodzeniu status mężatki, zaś córki Lota po opuszczeniu Sodomy i Gomory, w braku innych mężczyzn, spiły winem ojca i go zgwałciły, by zajść z nim ciążę, a kazirodztwo zostało uznane przez Boga, bo w efekcie aktu seksualn...

wspólne z dzieckiem oglądanie tv - Eurowizja 2026

 W miniony wtorkowy i czwartkowy wieczór oglądaliśmy z synkiem Eurowizję. Początkowy filmik z parą gejów pokazywanych na przestrzeni lat sprawił, że tylko popatrzeliśmy na siebie z synem porozumiewawczo "Znak czasów". Gdy usłyszalam pierwsze takty greckiej piosenki, od razu zawołałam: "To brzmi jak z Tik Toka!", a dziecko potwierdziło, że artysta zaczynał występy od tego medium. Włochy poza głosowaniem w półfinałach, ale dodałam do ulubionych na Youtube, dla mnie brzmiały mega festiwalowo. Portugalia bardzo portugalizowała, ale mnie się podobało. Piosenkarz z Litwy wyglądał jak Wielki Elektronik z filmu "Pan Kleks w kosmosie". Polka - wielkie możliwości wokalne, ale nie jestem fanką tej piosenki. Aplauz w czasie występu Izraela podstawiony w telewizji zamiast gwizdów publiczności. Rumunię Lolek obstawił, że się dostanie do finału jako jedyna przedstawicielka podziemia (vide Bambi Thug). Przestawicielka Luksemburga przypominała mi zarówno z wokalu, wyglądu,...

time of my life albo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Jestem zachwycona zmianami technologicznymi w mojej dziedzinie zawodowej. Przestałam być zwykłą wklepywaczką danych z palca, a więcej czasu mogę poświęcić analizie danych. A dane są wkorzystywane w decyzjach biznesowych, więc zmienia się moja rola z podawcy wiadomości o obciążeniach do roli współuczestnika procesów przemysłowych. Czuję sens tego, co robię. Przez to też poznałam kilka nowych osób, co traktuję nadal w kategoriach szansy. W dodatku w tym tygodniu zaczęłam pracę w systemie hybrydowym (trzy dni w biurze, dwa dni zdalnie). Mam wrażenie, że po złych latach los wreszcie przynosi mi nagrodę. Time of my life, po prostu efekt wow! Przy okazji, zamieniłam kilka słów na ten temat z dzieckiem, dziecko w śmiech i mówi, że dziadek B. uważa, że najlepszy czas w życiu to czas osób w jego wieku (siedemdziesiąt plus), ja uważam, że najlepszy czas to okolice pięćdziesiątki, a z punktu widzenia dziecka - to ono ma właśnie najlepszy czas w swoim życiu. L. jednak odpisał po kilku dniach, wiad...

powrót do formy

Po piątkowym małym kryzysie odespałam zmęczenie. Na obecną chwilę czuję się znacznie lepiej i znowu jestem stabilna, co sprawia, że jestem w połowie prac deadline'owych w tym miesiącu; co będę mogła, zamknę w tym tygodniu. W pracy u klienta przyszła oferta nowego audytora, jest bardzo korzystna cenowo, więc sugeruję klientowi zmianę, poza tym ofertodawcą jest mężczyzna (czytaj: szansa na spełnienie wróżby). Pewnie okłamuję sama siebie, ale miło mi z tym, nie będę odbierać sobie prawa do małej fantazji. Spotkanie z rodziną słodko-gorzkie: z mojego pokolenia oprócz mnie z dziećmi przyszedł jeden brat cioteczny z rodziną, siostra cioteczna z córką i mój brat rodzony z rodziną. Reszta kuzynów olała temat, jeden nawet skomentował "Nikogo nie będzie, to ja też nie idę". A przecież jedni dziadkowie mieli siedmioro dzieci, drudzy sześcioro, każde z nich ma parę i co najmniej dwoje potomków, którzy teraz też już są w parach i mają swoje dzieci. Jak to możliwe, że było nas tylu, a ...

Fagata na Juwenaliach

Młodsze dziecko przyszło do mnie kilka dni temu z informacją, że na Juwenaliach w pobliskim, byłym wojewódzkim mieście wystąpi Fagata, "sexy cipka spod Konina, dupa taka duża, że jej szkoda nie wypinać", znana też z występów na Only Fans. Supportem dla Fagaty ma być Budka Suflera. Szok, jaki poziom na imprezie dla studentów. Sprawa zrobiła się taka głośna, że nawet plotkarski Pudelek ją opisał. Ja znowu miałam sny o lataniu - są to w gruncie rzeczy sny o utracie kontroli, bo w takim śnie nie ja decyduję, dokąd rzuci mnie nieznana siła. Niestety, z powodu choroby siedzę na bombie, choroba potrafi zaatakować mimo brania leków i do końca nie wiadomo, co ją wywołuje, natomiast jak już wróci, to rozkłada całą rodzinę w dwa dni. Rodzice starzy, więc nie bardzo mają siły na ogarnianie mnie w nawrocie, dzieci - młode i niedoświadczone. Przed sobotnią imprezą poszłam do fryzjera się ładnie uczesać, włosy jak na moje warunki genetyczne fajnie mi urosły, przestałam eksperymentować z grz...