trochę o progeniturze plus weekend
dziecko, które zostało w domu jest moją jedną, wielką pociechą - choć oczywiście dumna chadzam z obydwojga. Z buzi podobny do mnie, a po ojcu oprócz płci ma upodobanie do zabaw słowami. Bardzo mi to przypomina jego ojca z okresu młodości, a to są akurat te dobre wspomnienia. Jak to bywa między domownikami, czasem wspomnę o jego tacie i wychodzi wtedy na to, że ten się postarzał w tym zakresie, gier słownych młodego pokolenia nie zawsze rozumie. Ja też się postarzałam o pokolenie i choć syn mi tysiąc razy tłumaczył, wciąż nie potrafię odróżnić openingu od unboxingu, czy prawidłowo wymówić 'nara' albo nazwać kogoś w rozmowie GOAT-em (aczkolwiek wiem, że spolszczona wymowa tego słowa się deklinuje), a zamiast obejrzeć filmik na yt, wolę przeczytać tekst. Na szczęście jeszcze wyłapuję znaczenie z kontekstu, a czasem nawet udaje mi się kogoś zdissować, bez wiedzy, że tak to teraz młodzież nazywa. Jestem też na tyle zżyta z synem, że bardzo bawią i cieszą mnie te jego słowne potyczki.
Co do starzenia się.
Ostatnio zmieniłam telefon, poprosiłam więc syna o naklejenie folii ochronnej na ekran, bo sczytanie kodu QR z instrukcji prowadzącego do filmu na FB przerosło moje umiejętności posługiwania się telefonem, na co on mi odpowiedział, że on chętnie widziałby takie kody QR prowadzące do filmów instruktażowych przy spłuczkach toaletowych. Różnica pokoleń. Rozmawiałam ostatnio z klientem, bardzo eleganckim panem pod siedemdziesiątkę i powiedział mi, że pamięta ludzi, którzy dmuchali na żarówkę, jak ją pierwszy raz w życiu widzieli, bo nie wiedzieli, jak ją zgasić. Tak, że tak.
***
Weekend pod znakiem powtórki serialu z całego tygodnia, kolejnych powtórek "Columbo" i dalszego sprzątania podwórka. Niby na podwórku nic nie zrobiłam - przynajmniej jak spojrzę całościowo - a znowu nazbierałam pięć worów liści i suchych igieł z iglaków oraz powapnowałam trawniki. W Dzień Motyla zobaczyłam pierwszego listkowca cytrynka i połapałam witaminę D ze słońca. Byłam w niedzielny poranek na jodze i naprawdę jest to ruch dla mnie - czułam megazaangażowanie w tu i teraz oraz to, że robię coś naprawdę dobrego dla ciała i siebie. Muszę przearanżować tryb chodzenia na bieżni, bo bolą mnie kolana; Chat GPT mówi, że to może być od trzymania poręczy przy chodzeniu (ponoć ma to wpływ na biomechanikę chodzenia) i że lepiej dać rękom swobodnie się ruszać, jak podczas normalnego spaceru.


Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.