25/11
Dzień jak co dzień, może tylko fakt, że dzisiaj był deadline w pracy. Ale fajnie się wyrobiłam, więc jestem zadowolona z siebie. Ponadto stresowa sytuacja z pracy sprzed tygodnia się rozwiązała, więc kolejny powód do zadowolenia.
Przyszły pierwsze paczki z weekendowymi zakupami. Przypomina, że nabyłam dwie walizki, dwie pary dżinsów, bluzę, spodnie dresowe i legginsy.
Wieczór spędzam z jagodową herbatą, otulona elektrycznym kocem i ze stopami w ocieplaczu.
Już trzeci miesiąc nie farbowałam włosów - postanowiłam odzyskać naturalny kolor, który przecież nie był taki zły. A w blond mi nie do twarzy.







Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.