niektóre małżeństwa powinny dawno się rozwieść

 Sobota bardzo fajna.

Miałam w zamiarze trochę popracować zawodowo, rano jednak, gdy się obudziłam, szybko doszłam do wniosku, że nie jestem w nastroju do pracy i weszłam w leniwy tryb gapienia się w telewizor, co trwało niemal nieprzerwanie przez 8 godzin (wstałam o szóstej rano). Pełny relaks.

Później pojechałam na grilla, pogadałam, poczyniłam obserwacje - niektóre pary, które uważałam za spokojne i dobrane, jak się okazuje z wyrywkowo serwowanych słów, nie były takie udane (ktoś z towarzystwa przykładowo poskarżył się, że przez 40 lat pożycia zmarły małżonek nigdy nie zwrócił się imieniem do drugiego małżonka, zawsze mówił bezosobowo, a niektórzy mówili sobie po nazwisku. Choć to może oczywiście jest tylko moja interpretacja. Jeśli jednak uwzględnić ton, jakim te uwagi wypowiadali zainteresowani, to może coś było na rzeczy). Ludzie ślubowali sobie, że małżeństwa będą trwałe, ale po drodze o obietnicy, że będą również szczęśliwe - zapominali. Tak przy okazji - gadałam ostatnio z koleżanką i usłyszałam opinię o sobie, że może jestem tym pokoleniem, które jest game changerem, ja okresowo byłam nieszczęśliwa, ale wyszłam ze schematu, by następne moje pokolenie już większego szczęścia w związkach doznało. A może każde pokolenie tak sobie tłumaczy swoje związki i rozwiązki?

Zmieniam całą szafę - nakupiłam na Vinted całe mnóstwo bluzek w kolorze fuksji, a na Allegro kartony do spakowanie burych ciuchów (jak mi się teraz wydaje - gusta się jednak zmieniają). Nie chcę tych spokojnych kolorów z czasów L. (niektóre przez niego zasponsorowane, ale to akurat nie ma nic do rzeczy) oddawać, ani wywozic na PSZOK, na razie gdy przyjdą kartony, spakuję i schowam, szafa natychmiast powinna się rozluźnić. Tym samym odchodzę od bluzek po samą szyję, wszystko co kupiłam, ma jakiś większy czy mniejszy dekolt - uważam, że jak na swoje lata skórę na dekolcie i szyi mam jeszcze w dobrym stanie i wreszcie czas ją eksponować. 

Komentarze

  1. Nowa szafa, nowe życie ;) Ja teraz, z racji uczęszczania na oddział - głównie portki i jakieś bluzy, bo w ramach zajęć mamy siłownię, gdzie kiecki raczej się nie sprawdzają. Teoretycznie (a właściwie całkiem praktycznie i realnie) można na czas ćwiczeń się przebrać, ale komu się chce?
    Rok temu dziewczyny nawet się stroiły, ale tym razem dominuje ubiór wygodny.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.

Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.

Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

wczoraj

ale śniegu