221
Obudziłam się późno jak na mnie, bo koło dziewiątej i z bólem głowy, który mi nie przechodził do piętnastej, mimo relaksacji na porannej jodze i dwóch tabletek przeciwbólowych. Dziwne to, ale chyba po sobotnim wieczornym kieliszku czerwonego wina - wino otworzyłam w środę, też wypiłam lampkę i rano w czwartek potworny ból głowy. Wylałam wino do zlewu skoro mi nie służy. Ponoć siarczyny i większa ilość histamin w czerwonym winie powoduje właśnie ból głowy.
Natomiast dobrze, że mimo bólu głowy poszłam na jogę - za tydzień mojej ulubionej prowadzącej ma nie być z powodu urlopu, a ja mam w ten dzień wracać z Hagi.
Potem siadłam do komputera trochę popracować i przy okazji napisałam maila do mojej snailmailowej koleżanki.
W moim ogrodzie kwitną smolinoski (te pomarańczowe, jakieś lilie zapewne), powojnik (nie pamiętam, jaki), firletki i rozwary.

Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.