226

 Jak wzięłam dwa dni wolnego, to oczywiście w piątek o piętnastej musiała zadzwonić audytorka i klient bankowy. Nie rozumiem, dlaczego oni zawsze dzwonią zadać robotę wtedy, gdy człowiek myślami już świętuje weekend.


Dzieciaki naprawiły drzwiczki do piekarnika.


Bawełna w spodniach okazała się być tandetnie wyglądającą, więc już odesłałam. Koszulki zostają. Rzeczy ukierunkowane na kontenery PCK od razu wywiozłam.


Fryzjer zaliczony, o mało co nie zrobiłam blondu, ale na szczęście powstrzymałam się z tym kompulsem. W dłuższej perspektywie mam odzyskanie naturalnego koloru, nawet jeśli wyjdą przy okazji siwki, więc teraz poprosiłam tylko o cięcie. 


Koleżanka mamy załatwiła jej kurczaka z podwórka, bydlę miało cztery (!) kilogramy i jak zobaczyłam, to pomyślałam, że to indyk. W zestawie była wątróbka wielkości prawie świńskiej i łapki z pazurkami. 

Komentarze

  1. U fryzjera trudno trzymać się swoich własnych pomysłów, przynajmniej ja to tak odczuwam. Bardzo rzadko wpadam do fryzjera, kilka razy w roku, gdy jestem w Polsce, głównie dlatego, że fryzjerkę mam już oswojoną. Pani miała różne propozycje, ale już ustaliłyśmy, czego chcę (m.in. nie farbuję włosów, a ponieważ mam długie pióra, które siwieją nieregularnie - mam zupełnie siwe skronie - w czasie wizyty jestem swego rodzaju atrakcją, inne klientki zerkają, czy to nie przypinki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od lat chodze do fryzjerki, która SŁUCHA swoich klientów i tnie i maluje zgodnie z ich życzeniami, blond był wyłącznie moim chwilowym kaprysem, wpadł i wypadł z głowy równie szybko.

      Usuń
    2. Czyli bardzo dobrze trafiłaś :) Pozdrawiam weekendowo.

      Usuń
  2. Też wczoraj byłam u fryzjera, bo już patrzeć na siebie nie mogłam.Niestety odnoszę wrażenie, że mojej obecnej aparycji nikt i nic nie pomoże. Włosy suche jak siano, nie chcą się układać, skóra też woła o jakiś kolagen. Nie sądzę, żeby dostawy z zewnątrz cokolwiek mialy poprawić. Ot, takie uroki zespołu suchości, jak zwą Sjogrena.
    Smutno mi dziś, ale pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie robię próbę opanowania nostalgii i wychodzę na shopping, przejdę się po sklepach i zjem frytki na mieście, może to chwilowo uspokoi głowę. Pozdrawiam również :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.

Popularne posty z tego bloga

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków

weekend