17 barwinki

 Niedzielny zakup bluzek się nie udał, jedna brzydka, niby nowa, a wyglądała jak sprana, a druga przezroczysta - nie miałabym gdzie nosić, w końcu jestem elegancką, dojrzałą babką, a nie ryczącą czterdziestką rzucającą się w prześwitujących ciuchach na dwadzieścia lat młodszych samców. Zwrócone.


Przyszły natomiast barwinki, bardzo lubię tę roślinkę, nie jest absolutnie nic wymagająca i rośnie sama. Posadziłam jeszcze tego samego dnia.


Poza tym nie wiem dlaczego, ale weszły mi dwa kilogramy (szybko, to może woda przez okres w połączeniu z pełnią) i nie chcą się stracić. Dieta OK.

Popularne posty z tego bloga

sobota w łóżku edit.

ofiara nie krzyczy

dyrekcja w tłusty czwartek