249
Mam dzisiaj randkę w mieście Łodzi, postanowiłam dojechać pociągiem, w związku z czym wzięłam urlop na żądanie.
Ale najpierw doznałam lekkiego samosabotażu - po informacji o miejscu spotkania naszły mnie myśli, że nie opłaca się jechać tak daleko samochodem, Kasia pisze o rozkopanym mieście, korkach, miałabym wyjść ze swojego kokonu i strefy komfortu, prawie już pisałam wiadomość, że odwołuję spotkanie, poza tym trochę ta randka wymuszona - sama zaproponowałam spotkanie "na mieście" (wiem, wiem, miało nie być zupełnie mojej inicjatywy) - ale doznałam olśnienia, że przecież istnieje PKP. Więc pojechałam.
W pracy zapomniałam wysłać od jednego z klientów kluczowy plik, który jest ukonorowaniem miesięcznej pracy, mam nadzieję, że kary z tego nie będzie.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.