283
Odbyłam ciekawą rozmowę z młodszym synem. Moje dziecko, mimo że młode, ma już dosyć mocno ukształtowane poglądy na życie i sprawy związkowe, i bardziej są to moje poglądy, niż poglądy jego ojca. Szczegółów zdradzić nie chcę, bo obiecałam, że z nikim się nimi nie podzielę, ale mogę powiedzieć, że już jako dziecko połapał się, że była partnerka jego ojca manipuluje dziećmi w kwestii ich wiedzy na temat ich rodzonego ojca, a to, co opowiada mu jego tata na własny temat, trzeba cedzić przez gęste sito prawdy. Ja też się przed synem nieco odsłoniłam, w kwestiach dlaczego wcześniej nie weszłam w żaden związek (temat na osobny wpis) oraz porozwodowych pretensji do siebie, że przed ślubem przez różowe okulary nie dostrzegałam czerwonych flag, jak na przykład fakt, że eks kiedy dopiero był chłopakiem, przyznał mi się, że z poprzednią dziewczyną zerwał okłamując ją, że ma AIDS i dlatego nie może z nią być, zostawił ją z tą wiedzą, a ona ze dwa lata, zanim dowiedziała się prawdy, biegała na badania krwi, żeby sprawdzić, czy jej nie zaraził.
Synowi udało się też wcześniej porozmawiać w grze online z przyrodnią siostrą, której matka broni kontaktów z moimi dziećmi i ojcem. Nie rozmawiali z półtora roku, wcześniej też po rocznej przerwie rozmawiali ze dwie godziny tylko, więc sam stwierdził, że teraz ciężko odbudować więź, zwłaszcza że w rozmowie przez czat w grze nie czuć wajbu drugiej osoby.
Generalnie dzień spokojny zawodowo, a prywatnie udało się - jak mam wrażenie - pogłębić więź z dzieckiem.