284 Chopin i Beethoven
Oglądam sobie od czasu do czasu transmisje z Koncertu Chopinowskiego, pełna podziwu dla jury, że potrafi dostrzec różnice między barwami fortepianów różnych marek i wykonaniami kilku dziesięciu artystów, ale też myśląc sobie, skąd niby jury wie, jak grać Chopina, skoro żaden z członków nie żył w jego czasach, a o ile mi wiadomo, nie zachowało się żadne oryginalne nagranie jakiegokolwiek utworu tego pianisty. Z drugiej strony pasjami słucham dziewiątej symfonii Beethovena i tak dobrze znam linię melodyczną, że potrafię odróżnić wykonanie od wykonania, głosy, tempo, itd. Mam swoje ulubione wykonania, jak i wyobrażenie, jak to powinno być grane i śpiewane.
Z dzieckiem w czwartek nie kontynuowałam poważnej, środowej rozmowy, mimo że miałabym ochotę, aby miał moje stanowisko względem jego taty jako strony odchodzącej (porzucającej), wiem, że muszę mu zostawić miejsce na własne wnioski. Jakieś on ma, bo nawet doszedł do wniosku, że żal mu obecnej partnerki taty, która pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że kiedyś też będzie porzucona. Troszkę pogadaliśmy o L., bo w czasie ostatnich dni dziecko miało okazję zetknąć się z nim (nie pierwszy raz, ale ja wciąż zapominam, że o ile L. dla mnie jest osobą bliską, tak dla dziecka to wciąż osoba nieznana). Troszkę wymienili się słowami i syn stwierdził, że L. jest inteligentny i próbuje z nim nawiązać nić porozumienia.
Poza tym dzień spokojny. Po pracy poszłam do gabinetu zrobić paznokcie, jak zawsze klasyk - French
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.