288
Kiedy coś cię uwiera, warto czasem walnąć pięścią w stół.
Zrobiłam to w życiu prywatnym i zawodowym.
Czy będą efekty w tym pierwszym, nie wiem. Wczoraj tragizowałam i płakałam nad swoim życiem uczuciowym, dzisiaj słuchałam trochę Kaśki Sochackiej, już bez wzruszeń, a z lekkim wzruszeniem ramion na tekst "będziemy tylko znać, trochę znać, byle jak". Ale teraz trochę złagodziłam stanowisko i może znowu po prostu będzie "życie na czekanie". (nie jestem gotowa teraz więcej o tym pisać).
W tym drugim w efekcie usłyszałam od audytorki swoje imię w wersji zdrobniałej i współczucie (?) (przynajmniej wzmiankę) co do sytuacji z lipcową operacją L. Może też audyt uda się wreszcie skończyć (najwyższa pora).
Teraz farbuję włosy jakimś nowym odcieniem (nie było mojego numeru farby w drogerii).
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.