289
Kończy się zawodowy kołowrotek tego tygodnia, pracowe koleżanki - pracownice klientów zapowiedziały, że nie zadadzą mi żadnej pracy w piątek, żebym musiała o niej myśleć w weekend - w związku z czym mam mocne postanowienie o posprzątaniu sobie biurka.
Na razie zaparzyłam kolejną herbatę, wysłałam maile i odpowiedziałam na telefony.
Po uczuciowych dołkach tego tygodnia nadszedł czas na zwyżkę - zastanawiam się, czy ta labilność emocjonalna to wpływ choroby, zdarzeń, znaku zodiaku, czy charakteru. A może niedojrzałość?
W każdym razie teraz mogę napisać, że rąbnęłam pięścią w stół i zakomunikowałam, że oczekuję cotygodniowych weekendów razem. Wcześniej mogłam sobie myśleć, że skoro mieszkamy na dwa państwa, to trudniej o widywanie się, ale teraz, kiedy ta przeszkoda ustąpiła (mieszkamy w odległości 80 km) - auta wprawdzie prowadzić nie może, ale kursują pociągi.
Na razie przeprowadziłam wczoraj pełną depilację woskiem (łydki, głębokie bikini) i jak się okazuje, nie pójdą te działania na marne, przynajmniej w nadchodzący weekend.
Znam zodiakalne Byki, które działają niezwykle powolnie, a mnie jako zodiakalnego, wiecznie w ruchu Wodnika, szlag jasny na to trafia. Ja działam niemal z prędkością myśli (i dobrze, i źle), a Byki, które znam, zastanawiają się najpierw milion lat.
We'll see.
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.