298

 Po porannej jodze w niedzielę podałam dzieciom obiad. Trochę posiedzieliśmy i porozmawialiśmy przy stole, potem starsze dziecko spakowało walizkę i pognało do stolicy. W sumie było trochę po trzynastej, dziecko jechało swoim samochodem, ruch pewnie wzmożony, więc wolałam, żeby jechał jeszcze w dziennym świetle, niż wracał po nocy. Ja założyłam dres i poszłam sprzątać liście w ogrodzie. Upociłam się przy tym tak, że dosłownie miałam mokre plamy na bluzie. Prawie dwie godziny wzmożonego ruszania rękami plus skłony i podnoszenie. Jak się okazało wieczorem, zdążyłam przed deszczem. Nie wiem, czy dusze wybaczą mi prace ogrodowe w Dzień Zaduszny - moja mama twierdziła za czasów mojego dzieciństwa, że to dzień, kiedy dusze plączą się po ziemi, nie powinno się wtedy słuchać głośno muzyki, żeby ich nie spłoszyć, a przed siadaniem na krześle czy kanapie powinno się dmuchnąć na siedzisko, żeby nie usiąść na duszy. 

Po wszystkim kąpiel, maska na włosy, peeling enzymatyczny na twarz i odrobinka perfum na dobry nastrój na resztę dnia. Miałam zaplanowane na wieczór kino, zanim ono nadeszło zaczęłam słuchać dokumentu o Victorii Beckham na Netfliksie. Przed kinem pojechałam do teatru po plakat z "Tanga" (chciałam ze względu na ilustrację Sętowskiego) i do McDonald's na kawę piernikową, lody i ciasteczko jabłkowe (uwielbiam). "Franz Kafka" nie broni się nazwiskiem reżyserki, gdybym nie wiedziała, że był on z wykształcenia prawnikiem, to bym w ogóle tego z filmu nie wyciągnęła, gdyby ta informacja była podana, byłoby lepiej dla kontekstu jego pisarstwa; jeszcze mniej w tym filmie biografii, niż w "Chopin, Chopin" i w ogóle jakiś jakby składający się z wybranych historyjek, raczej to wariacja na temat biografii. Zobaczyć zobaczyłam. Moim zdaniem słaby kandydat na Oskara, "Dziewczyna z igłą" była sporo lepszym tytułem do tej nagrody.

Popularne posty z tego bloga

sobota w łóżku edit.

ofiara nie krzyczy

dyrekcja w tłusty czwartek