300
Jak się dzisiaj zabrałam do roboty (jestem po pierwszej jej połowie), to nawet się okazało, że babol pracowy jest mniejszy, niż mi się początkowo wydawał. Ale to uczy mnie większej staranności w pracy (co oznacza, że między innymi powinnam poświęcać mniejszą ilość czasu na Vitalię w pracy). I jak to zwykle bywa, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, nie chcę pokazywac fikcji w sprawozdaniach. Dla równowagi psychicznej w trakcie roboty słucham sobie Kaski Sochackiej (dzienks, Jarmużu).
Dietetycznie bardzo się staram, dzisiaj wskazanie wagi pokazało 58,8 kg. Nie jem chleba, ryżu, makaronów, cukru. Kawa tylko czarna i herbaty ziołowe i owocowe bez cukru. Poza tym umiarkowanie wszystko. Wczoraj na obiad zrobiłam spaghetti bolognese i jadłam sam sos z mięsem. Wyszperałam w Biedronce granolę bez dodatku cukru i jak mi się chce słodkiego, to sobie szykuję porcję. Od poniedziałku nie mogę znaleźć w Biedrze mojej ulubionej sałatki z kurczakiem i mozarellą.
Dziś kocham i tęsknię.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.