302 w kafejce
Dzisiaj robiłam paznokcie w moim stałym punkcie (może niepotrzebny wydatek, ale henna brwi i paznokcie to wszystko, co robię; hybryda jak hybryda, może sztuczna, ale mam zadbane skórki wokół paznokci, a to moja zmora), a po paznokciach przemiłe spotkanie z przyjaciółką w ulubionej i stałej kafejce. Nie mogłyśmy się nagadać, miałyśmy się spotkać przed Wszystkimi Świętymi, ale jej stan zdrowia nie pozwolił (wylądowała na SOR z górnym i dolnym ciśnieniem trzycyfrowym i dusznościami). Pumpkin spice latte (stanowczo za słodka, słodycz zabiła smak dyni) oraz pyszna tarta pistacjowa. Poruszyłam między innymi temat, że ojciec moich dzieci namawiał je kilka lat temu na podjęcie życia seksualnego - młodsze dziecko przyznało mi się całkiem niedawno, że gdy miało piętnaście lat, jego ojciec mu powiedział, że w tym wieku przeżył swoją inicjację seksualną i dobrze by było, gdyby dziecko znalazło sobie partnera do seksu, nawet gdyby to nie miał być ktoś na stałe.
W pracy jak w pracy; w czwartek wysłałam poprawione sprawozdanie audytorce, dostałam odpowiedź mailem o 13:02, gdy już wyłączyłam telefon służbowy - dzisiaj miałam umówioną pracę do trzynastej. Wieczorem na spokojnie przemyślałam sobie tego maila i zdecydowałam wprowadzić kolejne poprawki do sprawozdania. W sumie uważam, że audytor powinien zacząć swoją pracę od momentu sporządzania sprawozdania, można by wtedy uniknąć kolejnych poprawek i już od początku "wygłaskać" efekt. Taką pomoc otrzymałam tylko za pierwszym razem od poprzedniej audytorki, ale i ona nie zwróciła mi uwagi na pewne aspekty. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, skonsultowałam dzisiaj swoje przemyślenia z szefową i w środę po długim weekendzie postanowiłam skontaktować się z audytorką, by zapowiedzieć jej kolejne poprawki.
Po wczorajszym trzynastogodzinnym dniu pracy zasnęłam, mimo bobrowej pełni, bardzo szybko w trakcie jakiegoś serialu i spałam aż do telefonu ukochanego godzina siódma piętnaście. W drodze do pracy przepiękne słońce we mgle nad Wartą, zdjęcie nie oddaje uroku chwili - jechałam już po ósmej rano, więc stanowczo za późno na wczesny wschód słońca.


Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.