314 edit.
Jednak zbyt często działam pod naporem chwili i emocji. Działam też za szybko. Za szybko mówię i piszę.
Jak wiadomo, pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, a emocje są złym doradcą.
(bo gadamy znowu i czuję ulgę).
W pracy pośpiech, wiele spraw w jednym momencie musimy ogarniać. I babole. Wracam tak pobudzona robotą, że po zjedzeniu obiadu mam ochotę zarzucić ciszę umysłową i połączyć się z pracowym komputerem. Świadomość choroby powstrzymuje mnie od nadmiernej pracy.
Wczoraj zadzwoniło "warszawskie" dziecko, zaliczyliśmy długą rozmowę (jego niemal monolog de facto) - w każdym razie jego otoczenie w porównaniu z moim światem to totalny kosmos.
Bardzo dobrze w tym miesiącu idzie mi "no buy".
edit.: właśnie przeczytałam zamówioną wróżbę - totalne bzdury, m.in. o toksyczności partnera. W niedzielnym wpisie (usuniętym) dałam upust swojemu chwilowemu rozżaleniu, ale toksyczności nigdy bym mu nie zarzuciła, wręcz przeciwnie, mimo przeciwności losu jest to osoba, z którą mam jedną z najlepszych komunikacji w życiu.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.