315 edit.

 Osiem godzin się zastanawiałam dlaczego lista  dokumentów nie zgadza mi się z innym zestawieniem, natomiast wychodzę z tego zestawienia na inne i nagle o dwudziestej pierwszej olśnienie! Problem się rozwiązał, bo część dokumentów wystawionych w październiku dotyczyła września.

Żeby tak rozwiązania innych pracowych problemów wpadały same do głowy!

Potem tak długo grzebałam w komputerze, że wygrzebałam receptę do realizacji, o której to recepcie kompletnie zapomniałam. Obiecałam sobie pojechać z nią do apteki dzisiaj wieczorem.

Za to dzisiaj pracowo zwycięstwo - większość klientów obsłużona, został mi ostatni na jutro i potem mogę wrócić do problemu audytu.

Miłość jednak uskrzydla. 

Dzisiaj taki telefon: "To, co zrobiłaś w Łodzi. Że przyjechałaś i kupiłaś jakieś pieluchy. Choć to takie wstrętne. Uwierzyłem, że mnie kochasz." Ja z humorem: "Szkoda, że dopiero w szóstym roku znajomości". On z żartem w głosie: "Nie rób problemów".

Widzę też przemianę, jaką przeszłam - od całkowitej niechęci do mężczyzn i związków (mam nawet na koncie internetową wypowiedź dla Gosi Ohme, że dobrze mi samej i nie chcę się wiązać) do: a może jednak związki są dobre dla mnie? Na pewno plusem jest to, że po zdradzie i po latach solo zaufałam komuś nowemu, że się odważyłam. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków

weekend