317
Na południu spadł śnieg, u nas też, ja wyciągnęłam wełniany płaszcz z szafy. W płaszczu obie kieszenie były dziurawe, ja ze starczej ślepoty ledwo nawlekłam nitkę na ucho igielne, ale jakoś operacja "zaszywanie kieszeni" się udała.
W płaszczu bardziej elegancko, niż w puchatej kurtce, w której kołnierz co trochę usmarowany bywa podkładem do twarzy.
Przyszedł kalendarz adwentowy z herbatami - jak to ja: nie poczekałam z nim do grudnia, tylko od razu zaczęłam konsumpcję. Akurat teraz miałam czas na degustację.
Przy okazji wspomniała mi się herbata z dodatkiem lukrecji kupowana w zwykłym, holenderskim dyskoncie i coś tam sobie wyszukałam na Allegro z jakichś jogicznych herbat, zobaczę, jak będzie smakowało.
Ostatnio piję dwie kawy dziennie i morze herbat.
Z lokówko-suszarki zrezygnowałam jednak: włosy mam z natury proste, niepodatne na zakręcanie, więc dotychczasowa suszarka będzie się dalej sprawdzać.
Jak mi wyjdzie w praktyce rezygnacja z koczka-antenki i codzienne mycie i układanie włosów, okaże się w praktyce.
Mam ochotę podciąć włosy (wciąż są do wyrównania po nieudanej próbie grzywki).
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.