319 edit.

 Południowy wpis jakoś tak mało  optymistyczny, a przecież moje życie płynie sobie lekko. Muszę się tylko pilnować i nie słuchać za dużo dołującej muzyki, bo wtedy siada mi nastrój.

Młodsze dziecko dużo opowiada o czasach podstawówkowych, gdy z jego tatą "mieliśmy kosę". Kosa odeszła w niepamięć, choć przyjaciółmi nie jesteśmy - wrogami też nie, raczej neutralnie. A więc dziecko przyznało się w jakich okolicznościach zniszczył się jego pierwszy smartfon i że jego rodzeństwo (wbrew temu, jak to drzewiej wyglądało) nie jest winne temu zdarzeniu. Ja też, wydaje mi się, jestem dużo pogodniejsza, niż w tamtych mrocznych czasach. 

Skończywszy dzisiaj moje zaplanowane obowiązki koło dwunastej, o trzynastej rzuciłam nieśmiało w przestrzeń biurową "A może ja bym na dzisiaj już sobie poszła?" i otrzymawszy zgodę, czym prędzej ulotniłam się z pracy. Pojechałam na zastrzyk, weszłam do apteki po melisę, dwie godziny później byłam na hennie. Wyciszyłam telefon, bo pomyślałam sobie, że jak go odłożę w cichym trybie, to nie będę czuła się zmuszona do odbierania TYCH telefonów. Piję sobie herbatki z kalendarza adwentowego i myślę sobie, czy by nie kupić słodyczowych kalendarzy adwentowych dla dzieciaków - starszemu mogłabym posłać do paczkomatu. 

Bardzo dobrze ten miesiąc wypada finansowo - mimo, że jakoś specjalnie nie starałam, wydałam w miarę mało. Akurat to, co zostanie będzie można przeznaczyć na święta i prezenty. Wigilia w tym roku u nas w Laskowie (bratowa urządzała w zeszłym roku). Mam tyle wolnego czasu, że myślę o Mikołaju dla bratanic. Mam też ochotę zrobić paczki ze słodyczami dla własnych dzieci. 

edit: Doczytałam sobie o roli dopaminy w mojej chorobie i wniosek mam taki, że muszę za wszelką cenę unikać jej skoków. Od skoków dopaminowych zaczyna się moje niespanie po nocach, labilność i rozchwianie. Od tego blisko do nawrotu. Bardzo potrzebuję regularności życia w każdym aspekcie, przede wszystkim relacyjnym. Teraz wiem, że to nie jest tylko sprawa bycia w jakiejkolwiek miłości romantycznej, lecz takiej miłości, która powoduje wzrastanie. Takim rodzajem miłości jest dla mnie obecnie wyłącznie miłość macierzyńska, miłość do rodziców i brata oraz samokochanie siebie - bo przecież "kochaj bliźniego swego, jak siebie samego".


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków

weekend