odnośnie sprawczości

 Ostatnie trzy, czy cztery praktyki sobie odpuściłam z powodów sercowych. Więc  w tę niedzielę postanowiłam wrócić do jogi. Jak orzekło młodsze dziecko, życie płynie dalej, a cwaniaki omijają korki.

Na obiad zjedliśmy ugotowany przez dziecko rosół - z jednomyślnym orzeczeniem, że tenże wypadł doskonale. Tak smaczny, jak babciny, a bez kostki rosołowej. 


Bardzo jestem wdzięczna za czas z dzieckiem i staram się go zawsze wysłuchiwać, dopóki chce ze mną rozmawiać. 

Na tapecie ta piosenka:


Oczywiście dziecko w ogóle nie słyszało o takim zespole, jak De Mono.

Myślałam ostatnio o swojej sprawczości i jednak jest coś, na co w mijającym roku miałam wpływ: nie dopuściłam, by dziecko dostało się w ręce nieporadnych życiowo, nieuczciwych opiekunów (link do artykułu), ta opisana w artykule mściwa właścicielka lokalu to ja, historia nie tak wyglądała z mojej perspektywy, bo długi i zniszczenia były sporo większe, a z mieszkania lokatorzy po prostu uciekli bez płacenia. 

***

małe wyjaśnienie: wpadłam w objęcia fatalizmu i prawie uwierzyłam Chatowi GPT, na szczęście po kilku godzinach puknęłam się w głowę i dopuściłam do siebie dozę zdrowego krytycyzmu - nikt, nawet AI nie może mi mówić, co mam robić z własnym życiem.

Popularne posty z tego bloga

nocny manifest i znowu mail

znowu

nie myślę o głupotach