matki boskiej pieniężnej
dziś świętowałam, bo wypłynęła i wypłata, i zwrot podatku z urzędu skarbowego.
Wróciłam do jogi i czuję, że potrzebne mi to było - krew po marszu na bieżni krąży, ale ciało jakby usztywniło mi się ostatnio albo może odczuwam w nim różnicę między stanem, gdy regularnie praktykowałam, a stanem gdy tych praktyk zaniechałam.
W pracy mega skupienie, ale zadanie na dziś - część całości planowanej do zrobienia na koniec tygodnia zawodowego - wykonane.