co słychać

 sobota po prostu w domu. Umyłam dwa okna w kuchni i jedno w sypialni. Wyprałam do tych pomieszczeń firanki. Pogoda naprawdę wspaniała, było tak ciepło, że podjęlam decyzję o zakończeniu sezonu grzewczego i wyłączyłam piec. Oprócz firanek zrobilam jeszcze cztery prania. Bardzo mi się chciało wszystko.

Niedziela poświęcona filmom:

 - amerykański "Kolor purpury" - wersja z 1985, dramatyczną scenę golenia męża przez Celie po znalezieniu ukrywanych przez niego listów pamiętam z dzieciństwa, imię bohaterki brzmi jak słowo "głupia" po angielsku, pewnie nieprzypadkowo dobrane dla wzmocnienia jej walki o przetrwanie; 

- czeski "Dyrygent": historia jak z dyrygentem Poznańskich Słowików, tyle że chodzi o chór dziewczęcy, po scenie seksu pomyślałam sobie: bez żadnych podchodów, wziął ją tak po prostu, jak się smarka w chusteczkę; 

- niemiecki "Wpatrując się w słońce" - film tak dziwny, w którym  - jak to powiedziało dziecko: życie napisało dobry scenariusz dla uciętej nogi, jednocześnie historię ciężko połapać. Przez ponad połowę filmu nie wiedziałam, jaki jest jego sens, a kilka osób opuściło seans mrucząc pod nosem (ja słyszałam), że tak porąbanego filmu jeszcze nigdy nie widzieli. W krótkich słowach historia w strzępkach obrazów i fragmentach myśli o tym, jak kobiety miały od zawsze przes@ane.

W garażu mam awarię w postaci zepsutego napędu i zardzewiałej sprężyny do bramy garażowej, kombinuję, jak to zrobić, żeby ją naprawić bez naruszania oszczędności,a przy okazji wymienić napęd w drugiej bramie garażowej. Jak już robić, to obydwie naraz, obie mają ponad 20 lat. Do tego idzie faktura za gaz, ostatnim razem było ponad trzy tysiące za dwa miesiące.

Chyba mam sukienkę na wesele, w dodatku znalazłam taki sam model jak na Zalando w polskim sklepie za jedną trzecią ceny.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków

weekend