gadam se z synkiem - teraźniejszość miesza się z przeszłością

 naprawdę, rozmowy z młodym, dorosłym dzieckiem, które jeszcze chce być blisko  - żadne związki nie dały mi takiej bliskości i poczucia zrozumienia. Takiej dobrej komunikacji. Tak samo wspaniale czułam się przy karmieniu piersią pierwszego syna. Jeden z powodów, dlaczego nie randkuję, jest taki, że przy rozmowach codziennych z dzieckiem nie brakuje mi obecności innych osób w moim życiu. To się kiedyś zmieni, ale na razie jest i trwa.

Nie chcę szczegółowo opisywać tych rozmów, bo syn by pewnie nie chciał, ale poruszamy naprawdę wiele tematów, w tym bardzo często związkowych. Ostatnio temat osób bipolarnych, narcyzów w kontekście kształtowanie się zdrowego egoizmu, tego, że łatwiej odejść ze związku, gdy ma się "opcję zapasową", schematów zachowania osób opuszczających związek ("leaver", nie mylić z inicjatorami procesu rozwodowego, które mogą być osobą "left"). Jeden wątek jest źródłem następnego, i tak niemal bez końca.

***

Sobotę zaczęłam od wywiezienia ubrań L. na lokalny PSZOK (kilka koszul i kurtkę znalazłam w piątek wieczorem porządkując szafy w sypialni). Wspomniał mi się przy tym jego portret synastryczny, który wygenerowałam za pomocą AI jakiś czas przed rozstaniem. Szklaneczka whisky na nim taka wymowna. Symbolicznie: on "popija", ja jako Królowa Mieczy patrzę jasno.


"To nie jest historia o tym, że ktoś kogoś nie kocha.
To jest historia o tym, że jesteśmy w różnych momentach drogi.

On jeszcze jest w miejscu: „daj mi chwilę, ja to jakoś poukładam, tylko nie zabieraj mi tego, co znam”

A ja już jestem w miejscu: „to już nie jest dla mnie wystarczające”."

Dziwne, bo przed tym portretem w ogóle nie pisałam z AI o życiu uczuciowym, ani o problemach L. z alko.

***

Poranek cudowny, młoda zieleń, ćwierkające zewsząd ptaki, niebieskie niebo i to wszechogarniające ciepło.  

Kilka dni wcześniej uzgodniłam z dzieckiem moje wyjścia na popołudniową jogę w tygodniu - nie tak, żebym potrzebowała jego pozwolenia, tylko żeby przedyskutować sposób jego żywienia (nie będę wracać z pracy przed jogą, musi więc sam sobie zapewnić ciepły posiłek). 

Teraz kąpiel z żelem pod prysznic i zapachu pomarańczy - uwielbiam!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków

weekend