Bez sił
Wstałam przed ósmą.
Po dziewiątej wyszłam z domu otworzyć sezon prac ogrodowych.
Umęczyłam się zdrowo, nawdychałam świeżego powietrza i dostałam rumieńców na policzkach.
Teraz będę robić nic.
Bo ledwo żyję.
Wstałam przed ósmą.
Po dziewiątej wyszłam z domu otworzyć sezon prac ogrodowych.
Umęczyłam się zdrowo, nawdychałam świeżego powietrza i dostałam rumieńców na policzkach.
Teraz będę robić nic.
Bo ledwo żyję.
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Też się dzisiaj "narobiłam", ale mam satysfakcję. A teraz nagradzam się słodkim likierem z okazji Dnia Kobiet.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Oczywiście, w trakcie roboty pozazdrościłam Ci i wypiłam sobie herbatkę na słoneczku.
UsuńPrzesyłam uśmiech. Wirtualny tudzież webalny, bo ikonki w komentarzach nie chcą się zapisywać.
UsuńSłoneczko cudne i wczoraj, i dziś.
*werbalny - że też muszę zawsze "zjeść" jakąś literę w tekście :)
Usuń