ale śniegu
napadało!
Jak jechałam rano samochodem, to przypomniało mi się, jak z gościnnymi występami jeździłam po Polsce zimą w poprzedniej pracy w poprzednim życiu. Pługopiaskarki nie nadążały odśnieżać, brudny śnieg leżał na jezdni, a na pomniejszych uliczkach był po prostu rozjeżdżony przez auta. Prawdziwy hardcore!
Rano podjechałam do laboratorium na pobranie krwi. Wszystko poszło sprawnie, dopóki nie wyszłam z przychodni i okazało się, że wysiadł mi (znowu) akumulator. Zadzwoniłam do brata o pomoc, przyjechał, musieliśmy trochę poczekać, aż będzie miał możliwość podjechania pod mój wóz, odpalił z kabli. Dobrze, że mam brata, co pomoże w takich sytuacjach.
Przy okazji pośmialiśmy się z dawnej klientki, która zgubiła hasło do portalu i zadzwoniła do niego w sprawie jego przypomnienia (brat ma zapisane jej wszystkie hasła). Hasło tej klientki do banku to Bogata1234, a zagubione hasło brzmi Pięknota123. Ludzie to jednak mają fantazję.
padłam :P Ale co się dzieje z akumulatorem, w końcu masz chyba nowy samochód, nie powinien chyba tak zaskakiwać :/
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy nie na światłach zostawiłam :( Samochód kupiłam dwuletni, teraz ma trzy lata.
UsuńA mam pytanie: zostawiłaś bloga na bloggerze, czy zrezygnowalaś z niego (bo jakoś wydawało mi się, że miałam zapisanego, a nie mam). Jeśli nie chcesz pisać otwarcie, prosilabym (jeśli to możliwe) o wiadomość na maila ellepisze@gmail.com
Usuńno to były przygody....
OdpowiedzUsuńo dziwo, nawet się nie zdenerwowałam, potem miałam stresującą rozmowę w pracy i też przyjęłam ja ze spokojem, tak więc może ostatni związek nauczył mnie zachowywania spokoju i cierpliwości.
Usuń