chyba już tylko
w wyjątkowej sytuacji napiję się alkoholu - takie mam przemyślenia po sytuacji z L. i obejrzeniu filmiku, który zamieściłam tu na blogu w zeszłym tygodniu. Jeden drink, a skutki w mózgu utrzymują się przez kilka miesięcy. Teraz, na wszelki wypadek, do jego imienia i nazwiska w kontaktach w telefonie dodałam adnotację "czynny alkoholik" - gdyby coś mi impulsem wpadło do głowy i chciało mi się z nim kontaktować.
Przeglądając maile wpadłam na tarota z początku 2019, mowa tam, że może w moim życiu pojawi się mężczyzna "ciepły i opiekuńczy, taki przyjaciel". L. poznałam w okolicach listopada. Mimo wszystko, nie żałuję znajomości i czasu jej poświęconego, byłam mocno poraniona przez eks i potem Mr. Biga, a dzięki L. otworzyłam się na miłość.
W tyrce pracowicie, dziś maksymalne skupienie, bo wydziubywałam dane z programu do arkusza w Excellu, aż czuję lekki, napięciowy ból głowy.
P.S. Miałam w domu darowane trzy butelki bimbru, wylałam do kibla.
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.