sześć tygodni od zerwania
Dzisiaj mija sześć tygodni od zerwania.
***
Ostatnio trochę refleksji miałam, napisałam między innymi, że praca w poprzednim życiu była bardziej męcząca - na pewno fizycznie. Generowała więcej dopaminowego haju. Była nieregularna, bez stałego rytmu. Nic nie dało się zaplanować. Była po prostu wyczerpująca. Ale nie niosła ze sobą takiej odpowiedzialności, jak obecna.
Ta obecna ponoć jest przedostatnim wyborem młodych ludzi w planowaniu życia zawodowego, na ostatnim miejscu jest call center. Jak call center pozwala spędzić kilka godzin w cieple i napić się kawy z ekspresu. Czasem oznacza użeranie się z ludźmi, którzy mają rozmaite pomysły na prawną rzeczywistość, a jeszcze częściej starcie z mocno silniejszym przeciwnikiem. Wielu uważa ją za zło konieczne.
***
Dziecku młodszemu zostały do zdania dwa egzaminy, starsze w połowie zdało warunek (zaliczył ćwiczenia, do zdania zostają wykłady w sesji egzaminacyjnej). Ojciec przy kłopotach młodszego z zaliczeniem jednego z przedmiotów przejrzał swoich znajomych na Facebooku i już, już chciał uruchomić kontakty; dziecko wybiło mu to z głowy. Ojciec oferował mu takie załatwianie spraw już wcześniej, jeszcze w szkole.
***
Dzień spokojny, maile i rozmowy ze współpracownikami. Bieżnia. Serial. Mam nadzieję na spokojny weekend.
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.