wreszcie

 znalazłam tytuł, który czyta mi się dobrze - "Nieznośna lekkość bytu" Milana Kundery. Niestety, "Traktat o łuskaniu fasoli" nie przypadł mi do gustu, porzuciłam. Niestety, niektóre bestsellery i nagradzane książki do mnie w ogóle nie przemówiły. Nieco przeleciałam przez opowiadania Sylwii Chutnik, ale oceniam jako "tak se". Nic to, dalej będę szukać takich lektur, jakie lubię. 

W piątek byłam zrobić pazurki - wcześniej rozmawiałam ze znajomą, która rzuciła zdanie, że manikiurzystki specjalnie nie spiłowują paznokci do pożądanej długości , bo chcą, żeby klientki szybciej i częściej zachodziły do salonu - więc w czwartek sama sobie spiłowałam paznokcie do opuszków, tak więc teraz jest mi bardzo wygodnie pisać na klawiaturze. A spędzam przed komputerem w tygodniu z dziesięć godzin dziennie, licząc czas w domu.

Widzę zdecydowaną zmianę w wyglądzie cery - odstawiłam jakiś czas temu kremy z retinolem (musiałam za słabo stosować przy nich filtry, bo cera pociemniała "od kreski" jak maska), używam kremów z peptydami, sporo nawilżenia i oczywiście wysokich filtrów codziennie, bez względu na porę roku. Właściwie nawet dobrze się czuję, jak wychodzę z domu bez fluidu.

Komentarze

  1. Nie rozumiem, przecież klientka widzi jaka jest długość paznokcia. Jeśli za długo, to prosi o skrócenie. U mnie to działa

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

wczoraj

ale śniegu