dyrekcja w tłusty czwartek
nie zaskoczyła pracowników i nabyła pączki z biedronki. Czytałam wcześniej opinię o ich składzie na profilu Pomysłodawców i wzgardziłam, niech ten olej palmowy w zestawieniu z wieloma "E" dyrekcja sama wrzuca do swojego żołądka. Z tych pączków tylko jeden został zjedzony, akurat nie przy mnie, więc nie wiem, kto się odważył.
Za to jeden z klientów przyniósł megadrogie jak na lokalne ceny (dwanaście złotych sztuka) pączki z serkiem mascarpone i żurawiną. Zjadłam pół w nadziei, że cena odpowiada za lepszy skład.
Byłam na kontroli u lekarza, TSH po zwyżkach według ostatniego badania w normie, nie wiem, czy to zasługa uporządkowania życia (nie ma stresu okołozwiązkowego), czy też tego, że wdrożyłam regularny ruch. W USG na tarczycy wyszły guzki, więc dostałam skierowanie do endokrynologa. Jako że sprawa nie jest pilna, czekam na NFZ.
Poza tym czas płynie mi jak szalony, w tym tygodniu trzy dni byłam skupiona na problemach innego z klientów, sporo czasu spędziłam w jego siedzibie, pomysł jest, teraz trzeba go zrealizować, a to wymaga mrówczej pracy kilku osób. Ja jestem ostatnim ogniwem.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.