dzisiaj dwumiesięcznica (edit.)
wiadomego wydarzenia (piszę ogólnikowo, bo w sumie i tak za dużo treści temu wydarzeniu poświęciłam).
W połączeniu tego wydarzenia z suplementacją kompleksu witaminy B Aliness, magnezu (cytrynian magnezu) Sunday Natural i mojego ulubionego zestawu olejów rybich BioMarine Medical oraz ruchu na bieżni obserwuję znaczną poprawę jakości życia, snu, skupienia.
Przestały dokuczać wahania nastroju, śpię w nocy, BARDZO poprawiła mi się koncentracja w pracy (co przekłada się wprost proporcjonalnie na szybkość wykonywania zadań i polepszenie ogólnie pojętych procesów zawodowych), do tego - co tu kryć - jestem OGROMNIE zadowolona z życia.
Bolączki psychiczne i fizyczne jak odjął ręką.
Daje się odczuć brak stresu relacyjnego.
Poprawił mi się stan cery, a do tego zapewne przyłożyło rękę stosowanie kremów z peptydami, odstawienie retinolu (który w sumie pociemnił mi twarz, peptydy - mam wrażenie i świadectwa bliskich - z powrotem ją rozjaśniły), regularne stosowanie SPF50, nawet jesienią i zimą.
Mam mnóstwo energii. Także życiowej. Wierzę, że w każdej sferze życia czeka mnie jeszcze wiele dobrego.
Jednak choroba przewlekła chorobie przewlekłej nierówna, bo ja każdemu życzyłabym takiego "chorowania" jak ja (choć początki były dramatyczne).
Kilka dni temu doszłam do tych wniosków i jednocześnie uświadomiłam sobie, jak nałóg L. i L. sam rozstrajali mi życie. Destabilizowali.
A nie miałam świadomości, że tak się dzieje, było to dla mnie normą.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.