ofiara nie krzyczy
Miałam sen krótki, ale bardzo wymowny. Otóż jestem u mojej wiejskiej babci, jestem prawie dorosła. Kładę różne dzieci spać i sama szykuję się do snu. Nagle wraca z bibki pewna ciotka, przyprowadza ze sobą młodzieńca. Ja mam się przebrać do snu. Przy nim. Zakładam na rajstopy spodnie dresowe i dopiero wtedy ściągam spódnicę. Ściągam koszulę i decyduję się zostać w halce. Nie mogę znaleźć bluzy od dresu. Przekładam stos ubrań, ale bluzy nie ma. Nagle czuję, że on stoi za mną, mówi "kocham cię" i całuje mnie w szyję. Myślę sobie szyderczo "tak, na pewno, od pierwszego wejrzenia" i paraliżuje mnie strach. Chcę krzyczeć, ale głos nie wychodzi z gardła. Cięcie. W następnej scenie leżę przerażona w łóżku, w ręce trzymam telefon, ciemność, mam otwarte oczy, ale udaję że śpię. On podchodzi do mnie, świeci swoim telefonem i mówi "daj znać telefonem, jak będziesz chciała wstać". Budzę się. Przez kilka sekund mam wrażenie, że widzę jego twarz, nie umiem oddychać, wreszcie uświadamiam sobie, że to sen.
W drugim śnie nieznana siła wysysa mnie ze zwiedzanego gabinetu stomatologicznego i tak lecę pędem do tyłu bez kontroli, aż czuję na ustach pocałunek. Budzę się z bijącym sercem w takiej pozycji, w jakiej leciałam we śnie, z podkurczonymi nogami.
W trzecim śnie jakąś grupka ludzi śpiewa na moją cześć na melodię hymnu jasnogórskiego (załóżmy, że mam na imię Alicja) "Alicjo królowo Polski". Ja odśpiewuję "jestem przy tobie, umniejszam ja sobie".
Onegdaj w testach klinicznych wyszły mi między innymi sny z fizycznymi odczuciami.