w nocy
obudziłam się z poczuciem wyspania i prawie miałam wstać, by jechać do biura pracować (mam tyle zaległości, że w normalnym trybie wydaje się to nie do nadrobienia), ale pomyślałam, że dzień miałam w planach zacząć od wizyty u dentysty, więc nie pojadę do niego po nieprzespanej nocy i z brakiem makijażu. Na szczęście zasnęłam powtórnie bez problemów.
W pracy trochę uporządkowałam biurko. Dwóch klientów zadzwoniło z pospieszeniem mnie, w tym jeden jak jeszcze byłam u lekarza (byłam grzeczna, choć w środku pomyślałam sobie "nie poganiaj mnie, bo tracę oddech"), zrobiłam ich od razu po przyjściu do biura, ale z zemsty (może po prostu z przekory) zaprogramowałam wysłanie maili z wynikami dopiero w godzinach popołudniowych. Potem dalsze porządkowanie biurka - wpinanie dokumentów do segregatorów i drukowanie na nie nowych etykiet. Nie było dyrekcji, więc nikt nie zawracał głowy gadaniem, w ciszy sobie dłubałam swoje.
Tydzień dobry, trzy dni zeszły na rozwiązywanie problemów klienta, odbyłam USG, omówienie wyników u rodzinnego i stomatologa, byłam na pazurkach i regulacji brwi, codziennie też chodziłam na bieżni. Zarezerwowałam wycieczkę do Toskanii. Ostatnie pięć lat co roku latałam do Holandii, zawsze coś tam zobaczyłam przy okazji.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.