mam wysoką świadomość
choroby - dzisiaj śniło mi się, że mam jej objawy i pomyślałam w tym śnie "jak tylko wstanę, muszę się skontaktować z moją panią doktor, żeby mi coś dodała". Na szczęście to był tylko sen.
A przede wszystkim wspominałam dzisiaj narodziny pierworodnego, który dzisiaj o szóstej rano wszedł w wiek, gdy jego dziadek ze strony matki się ożenił, w dogodnym na wsi terminie, czyli po wykopkach. Młodym dorosłym z jego rocznika mam grzecznościowo rozliczyć zeznania podatkowe, jest to dla mnie małym szokiem, że dzieci (tak, dla mnie dzieci) wchodzą na rynek pracy i zawiązują poważne związki. A przecież w tym roku w Polsce w dorosłość wkracza rocznik 2008. Na marginesie, bardzo się czasy zmieniły. Pamiętam, gdy po pierwszym roku studiów pojechałam na wakacje do Niemiec bawić dziecko w rodzinie, gdzie ojciec tego dziecka nie miał rozwodu z żoną i mieszkał z matką dziecka na kocią łapę, moja mama przestrzegała mnie po powrocie, bym nie przyznała się babci, że pracowałam dla "takiej" rodziny; teraz ojciec moich dzieci ma dzieci z trzema kobietami, z trzecią partnerką mieszka na kartę rowerową i nikt w tym problemu nie widzi.
Z rzeczy doczesnych kupiłam sobie torebkę. Przeglądając ofertę sklepową pewnej popularnej polskiej platformy odniosłam wrażenie, że w torebkach wróciła pierwsza dekada lat dwutysięcznych. Ostatecznie skorzystałam z zagranicznego sprzedawcy, który dał rabat 35 procent w stosunku do sklepu polskiego, gdzie ta sama torebka też była dostępna.

Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.