moja trzydniowa kariera na portalu
randkowym to trochę fiaska w poszukiwaniach, trochę odejście od starych wzorców.
Nauczona doświadczeniem poprzedniej relacji nie chcę nawet rozmawiać z kandydatami z innych miast. Nie interesuje mnie, że do stolicy województwa mają tyle samo kilometrów, co do mnie. Teraz szukam kogoś, do kogo mogłabym wpaść po pracy.
Z pobliskiego byłego miasta wojewódzkiego odezwał się jeden kandydat. Wstępnie na plus ze względu na posiadanie włosów na głowie.
Dalej nie było tak entuzjastycznie.
Analiza nicku, profilu, zdjęć na profilu (na 99% tła generowane przez AI) i kilkuzdaniowej rozmowy zarówno siłami potomstwa, sztucznej inteligencji i odczucia z brzucha (intuicja) spowodowały jego odrzucenie (pytanie o konkrety zbył ogólnikiem) - bałam się, że w bezpośredniej rozmowie na spotkaniu, które zaproponował, popłynę emocjami. Na umówiłam się na spotkanie w realu.
***
Na razie bardziej angażuję się więc w zajmowanie się swoim życiem - czuję, że wkładam całe serce w jogę i naprawdę jest to ruch, który wyzwala we mnie endorfiny.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.