o przemyśleniach i takie tam
Przedyskutowałam sprawę w głowie i zamknęłam konto na portalu randkowym.
To uniwersum nie jest dla mnie. Żeby odsiewać niechciany element, napisałam szczegółowy opis. I okazało się, że przez kilka dni… nikt go nie przeczytał. Panowie zaczepiali po obejrzeniu zdjęcia — bo byłam nowa, bo „wyskoczyłam” w Bingo, bo coś im się kliknęło. " Co słychać?" albo "Jak tam weekend?" Żaden nie nawiązał do tego, co napisałam o sobie. Prawie każdy niemal nic nie napisał o sobie (poza typem do zdjęć w AI i wyborem sugerowanych przez portal gotowych opcji).
Nie jestem typem typu "swipe left/right", bo już wiem, że ocena na podstawie samego zdjęcia jest myląca.
W d*pie mam takie randki, choć oczywiście nie jest to kompletny tumiwisizm w sprawach związkowych.
W dodatku rozmowa z typem od zdjęć w AI tak mnie rozstroiła, że wyregulowałam sobie dół emocjonalny... pisząc do eks. Początki stresu relacyjnego?
A przecież wiem, że on nie jest odpowiedni dla mnie. Bo nie jest. Wiem to rozumowo bardzo dobrze. Ale jest zapisany emocjonalnie. A zmęczona głowa lubi skróty.
To był dla mnie sygnał ostrzegawczy.
Jeśli jakieś miejsce sprawia, że zaczynam tęsknić za czymś, co było dla mnie nieodpowiednie – to znaczy, że to miejsce mi nie służy. Nie każde środowisko randkowe jest dla mnie. Jestem wrażliwa na niespójność i powierzchowność. Potrzebuję relacji, która rozwija się naturalnie, w obserwacji, a nie na zasadzie 'wpadnij do mnie, wypijemy wino i zobaczymy, co z tego będzie". I bardzo musze słuchać sygnałów z brzucha - w ciele intuicyjnie czuję, co z tego będzie, zanim zdążę to sobie uzmysłowić na poziomie świadomości.
Identyczne wrażenia miałam z krótkiego pobytu na Facebook Randki i też tam był kolega z podstawówki, największy głąb w klasie z profesjonalnymi zdjęciami, na których wyglądał ujmująco i sympatycznie. Pamiętam, jak na spotkaniu klasowym w czasach Naszej Klasy chwalił się umiejętnością rozpinania damskich staników jedną ręką.
Poza tym, jak głosi stara prawda, naukowca nie poznam na przejażdżce osiołkiem po parku.
Statystycznie w moim wieku w moim mieście szanse mam niewielkie, statystycznie istnieje około 10-60 panów spełniających moje kryteria, jeszcze ich trzeba spotkać.
***
W pracy różne raporty i sprawozdania. Między innymi ochrona środowiska. Przy wypełnianiu nagle myśl: skoro tworzy się strefy czystego transportu i tyle mówi o odchodzeniu od diesli, dlaczego opłata za tonę zużytego oleju napędowego w autach osobowych z normą EURO 5 jest sporo niższa od analogicznej opłaty za benzynę? A ponad dwa razy wyższa za auta na LPG?
Już wiem, że nie zrobię w terminie raportu dla jednego z klientów - raz że nie wyrobię się w czasie, dwa - nie dostałam do tej pory wszystkich potrzebnych danych.
W ramach wychodzenia do ludzi jutro urządzam sobie po pracy maraton filmowy w lokalnym kinie studyjnym ("Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej", "Zima pod znakiem Wrony", "Najbogatsza kobieta świata"). W piątek teatr, w teatrze antyczna, grecka sztuka. Może zacznę chodzić na spotkania autorskie do lokalnej biblioteki. Może zacznę wychodzić regularnie poczytać książkę w kawiarni. Jest joga trzy razy w tygodniu. Codziennie pół godziny na bieżni. Rozważam uczestniczenie w wydarzeniach na lokalnych uczelniach.
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.