tak się cichutko zastanawiam
jak podsumować dzisiejszy dzień.
Na pewno wieczór upływa bez natrętnych rozkmin, jakie miałam od jego sobotniego maila. Wyregulowałam się.
W pracy coś tam porobiłam, ale pół dniówki spędziłam u jednego z klientów i choć tam też pracowałam, to jakby jakoś wolniej, niż za swoim biurkiem.
Delikatnie czuję mięśnie między żebrami - efekt pojogowy, sporo skrętów ciała było wczoraj. Chodzę na bieżni pięć dni w tygodniu, pozostałe dwa dni joga. Brat twierdzi, że jest dobrze, akurat po marszach na jodze porozciągam mięśnie.
Usunięte na koniec lutego wpisy (te dotyczące eks) przywróciłam, jednak jest to zapis bieżących chwil z mojego życia, nie będę się tego przed sobą wypierać, a nawet warto do nich wracać w takich momentach, jak kilka ostatnich dni po jego kolejnym ekspresyjnym wyznaniu miłości - ponoć mózg tak działa, że romantyzuje dobre chwile, a wypiera te złe, więc czasem dla samowymierzenia sobie otrzeźwiającego policzka w twarz zdrowo zmierzyć się z prawdą.
Planuję prace na weekend i następny tydzień, zarówno w domu, jak i zawodowo. Między innymi wapnowanie trawnika, zamiatanie kostki brukowej i wymiana ubrań w szafie na lżejsze. Zawodowo czuję, że mam mało czasu do ogarnięcia spraw do marcowego podsumowania za zeszły rok, ale poświęcę się, by było bez poprawek, w końcu czeka mnie kolejny audyt (i tak co roku).
Zamówiłam trzy torebki z zamszu, w tym dwie jasne na sezon wiosenno-letni.
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.