weekend
Od kilku dni kwitną w moim ogrodzie krokusy. Dawno temu posadziłam trzysta cebulek w trawniku, ostały się tylko te pod magnolią.
Plany na weekend miałam ambitne - zamierzałam tak wypucować wszystkie dwadzieścia jeden okien, by ujrzeć w nich Jezusa.
Plany nie doszły do skutku.
Zamiast tego popłynęłam w zakupy - mam wesele córki bliskich sąsiadów za dwa miesiąca. Ustaliliśmy z dzieckiem, że ze względu na względy odpuszczę sobie ulubione na letnie imprezy lniane garnitury i pójdę w sukience. Waham się między seksi kociakiem (ostatnia moja rycząca czterdziestka w tym roku), a naiwną romantyczką.
W wersji naiwnej romantyczki można swobodnie jeść i pić, i nie będzie widać wzdęcia brzucha - to zdecydowany plus. I mogłabym założyć biustonosz - nie lubię chodzić bez niego. W seksowym kociaku nie wiadomo, jak wypadną wyglądowo moje pośladki.
Na fali shoppingu online zamówiła też kilka bluzek i spódnicę.
Obejrzałam świetne dokumenty o shadow writers ("Dokument na zamówienie") i o Michale Aniele ("Giganci sztuki: Michał Anioł").
Oczywiście niedzielny poranek zaczęłam bieżnią i jogą.
Godzinkę popracowałam przy pięknym, niedzielnym słoneczku w ogrodzie ze skutkiem pozbierania kolejnych trzech worów odpadów bio (one nigdy się nie kończą, odpady bio oczywiście, nie worki).
W niedzielę, w trakcie smażenia kotletów, wspominałam z dzieckiem wyjazd do Jaworek w 2k12, kiedy w upalny dzień do obiadu zamówiłam piwo z sokiem, o czym moje latorośle zaraz doniosły babci w SMS, który brzmiał: "Mama pije piwo z sokiem. Piwa jest więcej niż soku".
A propos dziecka, zgadałam się z nim, że w sytuacji stresowej wywołanej atakiem w odpowiedzi na mojego kosza (sytuacja z panem od zdjęć przerobionych sztuczną inteligencją) napisałam do L., czego po jego nic niewnoszącej odpowiedzi pożałowałam. Dziecko zapytało mnie, czy po rozstaniu z eks miałam ochotę pisać do jego taty. "Nigdy, to by było takie krindżowe" odpowiedziałam. "Czyli czas leczy rany" skomentowało dziecko.
Potem obejrzeliśmy jeden z moich guilty pleasure, czyli "Życie na kredycie", co było świetną okazją do pogadania z dzieckiem o domowym budżecie.
Bardzo fajne dni.



Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.