czas zaiwania - chwilowa słabość - zakupy

 Czas umyka jak szalony.

Ledwo gadałam z rodziną w Wielką Sobotę, a już tydzień pracowy się kończy.

W Lany Poniedziałek obejrzałam "Ołowiane dzieci" na koncie L. na Netfliksie (pozwala korzystać, jak to skomentowało moje młodsze dziecko: "Nie mogę z tobą być, to może dasz się kupić"). Od użycia jego streamingu włączyła mi się nostalgia, odblokowałam go na trzy dni, by się przekonać, że ten czas, w którym motywował mnie do rozwoju, dawno się skończył. Nie chcę myśleć ani pisać o nim negatywnie, bo to by oznaczało samokrytykę mojego wyboru jego osoby na partnera, ale jego odpowiedzi na moje trzy podstawowe pytania pokazały wyraźnie, że poruszamy się w galaktykach bez części wspólnej zbioru.

Ale w minionym tygodniu miały miejsce także rzeczy miłe.

W mojej sypialni wiosna - aczkolwiek nie w sferze cielesnej - kupiłam sobie nowe komplety pościeli i prześcieradeł. 

Do kuchni nabyłam nowe miseczki na płatki śniadaniowe (ja spożywam granolę bez cukru), nowe filiżanki "do użytku na co dzień", nowe zastawy obiadowe, nową cukiernicę, nowe maselniczki i specjalne talerze do spaghetti.

Stary laptop w święta wyzionął ducha, kilka dni czekałam na dostawę nowego i oto nowym jestem zachwycona - leciutki jak piórko, tylko od nowa muszę przywczaić palce do wielkości klawiszy.

I chyba w skrócie to wszystko.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trochę o progeniturze plus weekend edit.

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków