mamy po 20 lat
Wielkanoc mija mi przy rytmie i melodii piosenki śpiewanej przez Halinę Benedyk. Lato 1987, ja 10 lat, jeszcze PRL-owska telewizja, festiwal w Opolu. Żyjemy "na bogato", bo rodzice w zeszłym roku "dostali" trzypokojowe mieszkanie, mamy z bratem nawet własny pokój. Ta piosenka to nie jest tylko historia o dwudziestolatkach. To jest historia o tym momencie w życiu, kiedy jeszcze wszystko wydaje się możliwe. Kiedy człowiek nie liczy ryzyka, tylko emocje. Kiedy bardziej się czuje niż kalkuluje. Refren zostaje w głowie na lata. Bo to nie jest tylko wspomnienie młodości. To jest przypomnienie, że kiedyś było się odważniejszym, prostszym, bardziej „tu i teraz”. Czuję ostatnio tę radość życia.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.