relacje z dziećmi i relacje romantyczne

 Dużo o tym myślę ostatnio i bardzo doceniam. 

Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że nie mogę mówić, że moje życie uczuciowe jest w zaniku, bo przecież jestem otoczona miłością. Bardzo silnie odczuwam dobre relacje z dziećmi i teraz naprawdę je doceniam. Mają pomysły na siebie, świeże spojrzenie na sprawy, a o związkach jako młodzi dorośli wiedzą tyle, co ja teraz. Właściwie to mogę nawet powiedzieć, że się przyjaźnimy ze sobą. Młodsze dziecko wciąż potrafi znienacka wpadać do mojej sypialni, by pogadać; poruszamy wszelkie tematy (no OK, nie mam śmiałości zapytać go o jego inicjację seksualną). Gdy starsze dziecko wpadnie do domu, siedzimy w salonie i po prostu spędzamy czas razem.

***

Co do życia w relacji romantycznej - chcę teraz spokojnie obserwować potencjalnych kandydatów (którzy pewnie nie zdają sobie sprawy, że podlegają obserwacji pod tym kątem), a nie decydować się na łóżko i relację po trzech randkach. Chcę spokojnie wybrać, a nie pozwolić się wybrać tym, którzy zwrócili na mnie uwagę. 

W styczniu zwróciłam uwagę na pewnego pracownika jednego z klientów, odważyłam się mu wysłać zaproszenie na Facebooku. Po miesiącu opublikował zdjęcie z wyprawy rowerowej z dzieckiem w wieku około 7 lat - relacji z małoletnim dzieckiem w tle nie chcę ze względu na bardzo prawdopodobne spory z drugim rodzicem dziecka w kwestiach wychowawczych, po co mi się nawet bezwiednie angażować w takie rzeczy.  Podobnie nie chcę relacji z kimkolwiek, kto po rozstaniu ma wspólne zwierzę (np. "psiecko"), zakładając znikomy wpływ osoby na zachowanie byłego partnera w tej kwestii. W tym tygodniu będąc u klienta spostrzegłam, że pali papierosa przed budynkiem - palącego też nie chcę. Małe dziecko + papieros = odpadnięcie w przedbiegach. 

Kolejnym nieświadomym mojej obserwacji jest dostawca usług klienta, z którym miałam spotkanie w relacji czysto zawodowej w mijającym tygodniu. Ze stalkingu jego osoby na Facebooku i dostępnych publicznie informacji wynika, że głosowaliśmy w wyborach na prezydenta na tę samą osobę, mamy numery telefoniczne w tej samej sieci, oboje mamy zdjęcia profilowe w ciemnych okularach i ze względu na ograniczenia w życiu zawodowym urlopujemy się w podróżach z reguły raczej tylko raz w roku. Niestety, po pierwszym spotkaniu sprawa wygląda tak, że on zwrócił moją uwagę, a ja jego nie. Oczywiście nie przesądza to w żadną stronę, spotkanie miało bardzo formalny charakter, poruszone sprawy były czysto merytoryczne i nawet nie było okazji, by dać się poznać ze strony prywatnej, ale - umówmy się - bliżej pięćdziesiątki raczej nie zdarzają się strzały amora od pierwszego wejrzenia. Pozwoliłam sobie więc sobie w wieczór po spotkaniu ponieść się marzeniom, a następnego dnia spojrzałam na sprawę zupełnie trzeźwo.

Na razie więc skupiam się na sobie, relacjach z dziećmi (póki chcą do mnie mówić), jodze i pracy zawodowej. Mam wrażenie, że trwa najlepszy i najbardziej harmonijny czas w moim życiu.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trochę o progeniturze plus weekend edit.

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego