pierwszy dzień majówki

 to było gwałtowne hamowanie po rozpędzonych tygodniach. Byłam w piątek po samopołudniowych nasadzeniach tak zmęczona, że odmówiłam dziecku przygotowanie głównego posiłku dnia i poleciłam odgrzanie sobie gotowej mrożonki. Na szczęście dziecko nie odmówiło współpracy w zakresie samowyżywienia.

W sobotę czułam się lepiej. Popołudnie i wieczór spędziłam u przyjaciółki na jej urodzinach, byłam jedyną osobą spoza grona rodziny. Znamy się jednak tak długo ze wszystkimi, że żaden poruszony temat nie był niezręczny. Dziecko zaś spędziło pół soboty z kolegą, głównie na przeżywaniu meczu lokalnej drużyny o Puchar Polski.

W nocy obudziłam się po drugiej, znowu pozornie wyspana, porobiłam kilkanaście ujęć księżyca, z których udały mi się raptem dwa. Noc, jak na maj, była wyjątkowo ciepła. Zdjęcie zrobiłam teleobiektywem, który dostałam od eksmęża w czasach, gdy jeszcze kochał. Nie jest najlepszej jakości, ale było robione "z ręki", bez statywu i specjalnych ustawień. Syn ocenił zdjęcie jako "średnie", choć mnie się podoba.


Przed czwartą uznałam jednak, że pora znowu się położyć i na szczęście udało mi się znowu zasnąć. Jako że jestem w ostatniej czterdziestej wiośnie życia, kilkugodzinna sobotnia nasiadówka wymagała ode mnie pół niedzieli regeneracji - musiałam swoje odespać. 

Gdy w piątek rano siadłam w salonie, usłyszałam jakieś hałasy i pomyślałam sobie, że sąsiad rąbie siekierą drzewo mimo święta. Okazało się jednak, że to jakiś ptaszek stukał dziobem w szybę, zupełnie jakby dawał jakieś znaki. Tak samo ptaszek budził mnie stukaniem w szybę przez kolejne dni majówki. Próbowałam w niedzielę zrobić mu zdjęcie, ale bardziej złapałam komórką firankę i ogródek sąsiada, niż sprawcę hałasów.  


Mniszki z żółtych kwiatków dzisiaj zrobiły się na biały puch, to była błyskawiczna zmiana. Gdy się rano kąpałam w wannie, obserwowałam przez okno latający puch i nawet pomyślałam sobie "czy to śnieg?".

L. miał wczoraj urodziny, myślę o nim życzliwie, ale życzeń mu nie wysłałam.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

wczoraj

ale śniegu