walczymy o zdrowie psychiczne

gdzie z kim prywatnie nie pogadam, tam każdy albo jest w terapii i/lub leczy się psychiatrycznie albo ma kogoś z rodziny w terapii i/lub leczącego się psychiatrycznie/komu zalecono terapię indywidualną/a nawet rodzinną.

Według danych z 2012 co czwarty Polak miał problemy ze zdrowiem psychicznym, później przestałam się danymi interesować. Na pewno jest to temat coraz bardziej oswajany, ale jeszcze piętnaście lat temu, kiedy chciałam dzieci po rozwodzie zaprowadzić zapobiegawczo do psychologa, usłyszałam od koleżanki (z zawodu radcy prawnego) "Jedź z tym na Śląsk, bo jak się u nas pogłoski rozejdą, to będzie wstyd. Sama doświadczyłam, jakby to nazwać, głębszej analizy mojej osoby choćby przez dyrektorkę podstawówki moich dzieci, która najpierw doniosła mojej mamie, że "mam dziwne oczy", potem napisała donos do sądu rodzinnego (mimo, że wtedy byłam już w okresie remisji), sama moja mama doradzała mi przepisanie dzieci do szkoły prywatnej.

Ostatnio z CZP przyniosłam książeczki edukacyjne dla mamy i syna. Przejrzałam niby, ale bez głębszej analizy, dopiero syn mi uświadomił "mama, jesteś w topce dwudziestu pięciu procent osób, która się stale leczy. 25% przestaje brać leki w pierwszym tygodniu po wyjściu ze szpitala, w ciągu roku od wyjścia ze szpitala kolejne 50% nie bierze leków, 75% przestaje brać leki w ciągu dwóch lat po szpitalu. Sama doświadczyłam namów i wierzeń znajomych "po co bierzesz leki, przecież dobrze się czujesz, a leki zmieniają osobowość". 

Dlatego schizofrenia tak źle się kojarzy. Wszyscy dookoła jak już, to mają do czynienia z chorym w trakcie psychozy, a i politycy wyzywają przeciwników od schizofreników, kiedy chcą ukazać argumenty przeciwników jako nieracjonalne.

Prawnie nigdy nie piszę o chorobie, bo nie chcę być postrzegana przez jej pryzmat; zresztą wiele razy zastanawiałam się nad nią i jeśli u każdego pojawiałaby się tak długa remisja jak u mnie, to tak to można chorować, zawsze mogłabym mieć nadciśnienie, wadę serca, czy cukrzycę i musiałabym sie na co dzień pilnować z masą spraw. Bardzo dawno temu trafiłam na wywiad z profesorem Łukaszem Święcickim i w nim po raz pierwszy wyczytałam opinię, że jest to po prostu zaburzona chemia mózgu, czyli choroba - jak grypa - biologiczna, która powoduje degenerację komórek mózgu. Oczywiście czytałam Kępińskiego, choć to pozycja długo sprzed okresu wynalezienia leku w postaci, jaką przyjmuję. I bardzo, bardzo się obserwuję. 

.

Komentarze

  1. Leczę się teraz psychiatrycznie, bo wrodzone schorzenie i związana z nim operacja bez wpływu na psychikę nie pozostały. Po reoperacji i dodatkowych perypetiach życiowych mój stan emocjonalny się pogorszył
    I wiesz, ta druga operacja, już w dojrzałym wieku, dała mi coś ważnego: mam w nosie, co kto na moje chorowanie i moje leczenie. O mnie tu chodzi, o mój komfort w świecie i nie zawaham się korzystać z dostępnych form wsparcia. Masz rację: to jest po prostu jeden z wielu życiowych problemów do rozwiązania. Zadanie i tyle.
    Mówiąc dosadnie - nie pierdzielę się już z tymi obiekcjami. Wszyscy moi dobrzy znajomi wiedzą, że się leczę i nie mają z tym problemu. Wręcz mnie zachęcali, bym sobie pomogła.

    Chorujących na schizofrenię znam kilkoro i każdy jest inny - zupełnie tak samo jak osoby bez takich obciążeń.

    Pozdrawiam i życzę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytam Twojego bloga na bieżąco, choć rzadko komentuję i znam Twoją sytuację. Kiedyś uczono nasze pokolenie, że "cierpienie uszlachetnia" i że "każdy z pokorą niesie swój krzyż", dzisiaj wszyscy róbmy wszystko, by nasze życie przebiegało w sposób jak najbardziej komfortowy.

      Usuń
    2. Może i uszlachetnia, na pewno wiele uczy. Nie znaczy to jednak, że musimy się na nie bezwolnie, bezkrytycznie godzić.

      Usuń

Prześlij komentarz

Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.

Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.

Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

wczoraj

ale śniegu