dzyndzelek
Mam tak luźny dzień, że sfinalizowałam to, o czym myślałam od miesiąca: umówiłam się do fryzjera na dalsze rozjaśnianie włosów. W tym tygodniu daję sobie też zrobić świeże paznokcie i hennę. Nowa ja! Poza tym czuję się lekko i spokojnie, gdzieś wyparował cały stres związane z relacją z L. Widzę teraz, że nawet sobie nie zdawałam sprawy, w jakim napięciu żyłam. Telefon już nie korci, żeby odblokowywać i sprawdzać na Whatsapp, że się logował o trzeciej w nocy i pijany znowu spał do dwunastej, a o czternastej rozpoczyna dzień. W maju minęło 6 miesięcy od zerwania, od 6 miesięcy ani razu nie wzięłam tabletki na uspokojenie. Dziecko (20 lat) powiedziało, że po prostu wykształciłam sobie nowe nawyki. Obecnie jestem jak emerytki z aktualnej czołówki "Żon Podlasia": "Nam chłopy niepotrzebne. Przywiezie bombonierkę i zaraz by do łóżka wskoczył. Nam seks niepotrzebny. Językiem pogadać, ot co nam zostało" Oczywiście jestem otwarta na miłość, ale nie chcę by decyzja na związek ...
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.