spotkanie trzech pokoleń

  Ogród ma się lepiej, zostało tylko jeszcze jedno miejsce, w którym trawa jeszcze nie wykiełkowała. Podlewam trawniki dwa razy dziennie, więc spodziewam się milionów za wodę, ale jestem myśli, że warto ponieść ten koszt. Krzewy - jak myślę - przyjęły się, nawet hortensja przeżyła. Ja - jak nie ja - zamiast kupować jak zwykle ciuchy, kupiłam sobie wertykulator i mam zamiar go używać już wkrótce.

We wtorek wpadłam na pomysł, by na sobotę zaprosić dziadków dzieci na obiad. Młodsze dziecko ugotowało rosół, ja zrobiłam karkówkę w sosie pieczarkowym i kotlety schabowe, karkówka wyszla obłędnie,a kotlety tak sobie (mięso było twarde). Do tego bezalkoholowe wino, Rozmowa toczyła się na różne tematy, między innymi zeszła na problem dzietności. Ja, nie bacząc na obecność ojca eksmęża, wyraziłam zdanie, że chciałam mieć trzecie dziecko, ale mąż mnie zostawił i nie było z kim go wychowywać, więc plan się nie zrealizował, i pewnie są młode kobiety teraz w Polsce z tym samym problemem. Ot, jeden z powodów. Teść chyba jednak nie zrozumiał przekazu. Po wyjściu dziadków synowie kontynuowali temat, ja w pewnym momencie doszłam do takiego punktu, że pomyślałam sobie, że potrzebuję natychmiast pojechać do lokalnego sklepiku po drugie wino bezalkoholowe, bo muszę się napić. Dla mnie dyskusja na temat porzucenia i realizowania rodziny w takim kształcie, na który się nie pisałam i o którym decyzję podjął ktoś inny bez dyskusji ze mną (samotne macierzyństwo), powodów, dlaczego, jak mówi syn, "nie wylosował" mi się następny trwały związek, że na portalach od lat jest grupa mężczyzn, którzy uważaje, że "samotne matki są tylko do ruchania", a do związku koniecznie nieśmigana dziewica, wciąż jest powodem do emocjonalnego wyczerpywania sił. Po wino jednak nie pojechałam - dla ekspedientek nie jestem anonimowa, syn jednej z nich przyjaźni się z moim dzieckiem, poza tym idea regulowania emocji winem (nawet bezalkoholowym) nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Wczoraj zadzwoniłam do L., dowiedziałam się, że on nadal czeka na decyzję lekarza o powrocie do pracy, poza tym nic się nie zmieniło w jego życiu, ale jak zwykle wyrecytował formułkę, że "jak coś zmieni, to da znać". Ja mu odpowiedziałam, że mam go w telefonie zapisanego pod hasłem Czynny Alkoholik i już przestałam na niego czekać. I wciąż mam ustawioną dla niego blokadę na wszelkie połączenia od niego, co daje mi poczucie ochrony i zakończenia oczekiwania w napięciu. Nie wiem, czy do niego dotarł ten przekaz. Dlaczego od czasu do czasu dzwonię do niego?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

cząstka wiedzy

problemy pierwszego świata