Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

294

  Dziś o pobliskim, byłym wojewódzkim mieście. Otóż wczoraj CBA aresztowało Przewodniczącego Rady Miasta z partii uśmiechniętej i postawiło mu zarzuty korupcyjne, wcześniej w areszcie pół roku przebywał inny radny i wyszedł po wpłaceniu kaucji 400 tysięcy zł, potem zwinięto innego radnego, który (istnieje w mieście plotka, że po przecieku od brata w policji) na kilka godzin przed aresztowaniem ponoć zgubił na wycieczce telefon. W sumie zarzuty postawiono jedenastu innym osobom. U góry afera z działką z KOWR-u, w tle CAMPUS Trzaskowskiego i występ Luny (córki Wielgomasa, nabywcy wspomnianej działki) na Eurowizji.  Jedna wielka klika. Znajomy był świadkiem, jak kłócili się przed kamerami, by potem w lochach Claromontana wspólnie chlać wódę.  Tym bardziej jestem za dwukadencyjnością władz samorządowych. Mnie drażni to, że w kontekście afer pobliskich, miejskich mam pytania od znajomych, czy mój eksmąż jest zamieszany w sprawy. A skąd ja mam to wiedzieć? Czy ...

287

Obraz
 Pierwsza październikowa niedziela, która przywitała mnie słońcem, niebieskim niebem i złotymi liśćmi. Fakt, złote liście są obecne na drzewach i trawie już od jakiegoś czasu, ale z powodu deszczowej pogody brakowało tego zestawienia kolorystycznego, jakie daje słoneczny, październikowy dzień.  Więc po dwóch czarnych kawach oraz wstawieniu zmywarki i pierwszego prania postanowiłam wyjść posprzątać liście w ogrodzie. Zbieranie liści z trawnika odbywam za pomocą kosiarki, więc trawniki poszły szybko, natomiast kąty pod tujami zostawiłam sobie do wygrabienia na czas, gdy już wszystko zleci z drzew. Popołudniem teatr na scenie kameralnej. Sztuka OK, dająca do myślenia, natomiast niby mamy widzów wykształconych w mieście, a wciąż dupą się obracają do twarzy siedzących wchodząc do rzędów, nie wyłączają komórek mimo upomnień (dwa razy w czasie spektaklu telefony zadzwoniły, raz przyszedł SMS), przychodzą nawet w dresach do teatru i adidasach (parę razy byłam świadkiem), niektórzy naw...

283

Odbyłam ciekawą rozmowę z młodszym synem. Moje dziecko, mimo że młode, ma już dosyć mocno ukształtowane poglądy na życie i sprawy związkowe, i bardziej są to moje poglądy, niż poglądy jego ojca. Szczegółów zdradzić nie chcę, bo obiecałam, że z nikim się nimi nie podzielę, ale mogę powiedzieć, że już jako dziecko połapał się, że była partnerka jego ojca manipuluje dziećmi w kwestii ich wiedzy na temat ich rodzonego ojca, a to, co opowiada mu jego tata na własny temat, trzeba cedzić przez gęste sito prawdy. Ja też się przed synem nieco odsłoniłam, w kwestiach dlaczego wcześniej nie weszłam w żaden związek (temat na osobny wpis) oraz porozwodowych pretensji do siebie, że przed ślubem przez różowe okulary nie dostrzegałam czerwonych flag, jak na przykład fakt, że eks kiedy dopiero był chłopakiem, przyznał mi się, że z poprzednią dziewczyną zerwał okłamując ją, że ma AIDS i dlatego nie może z nią być, zostawił ją z tą wiedzą, a ona ze dwa lata, zanim dowiedziała się prawdy, biegała na badan...

277 mam dość

Mam tak dość hałasu w pracy (w jednym czasie w open spejsie potrafią w jednym czasie rozmawiać przez telefon wszyscy, do tego chodzi niszczarka i bębni rąbanka z RMF ), że kupiłam sobie słuchawki nauszne, by się odciąć. Na szczęście koleżanka, która bez radia nie potrafi pracować, wychodzi z biura do klienta koło jedenastej-dwunastej i wtedy robi się nieco spokojniej (radio nie buczy). Ktoś kiedyś dzwonił do mnie i zapytał, dlaczego mamy taki kurnik w pracy. Do tego nieustanna presja czasu, wszystko ma być na przedwczoraj, zeskanowane okiem i wypluty z ust wynik.  Jak wracam do domu, to nie mam ochoty z nikim gadać - ale zawsze wysłuchuję, co tam tego dnia działo się u syna (wcześniej synów) i on też zawsze pyta, jak mi minął dzień.  Jednocześnie jest to praca, którą mogłam doskonale połączyć z wychowywaniem w pojedynkę dzieci - mogłam przychodzić po zaprowadzeniu ich do przedszkoli i szkół, a potem wyjść wcześniej, by najpierw po jednego jechać na wieś do szkoły, a potem dru...

276 Historia mojego dziecka

 Mój wpis z innego bloga Bardzo bym chciala napisac dla Jarmuża jakieś mądre i podtrzymujące na duchu słowa w kwestii córki. Ale do głowy przychodzi mi tylko historia mojego starszego syna. W podstawówce lekki bunt, skończyło się na opinii psychologicznej i niemal rocznej terapii psychologicznej, co było przedmiotem rozmów nie wiem, ale myślę, że na karb złożył się i rozwód, i dojrzewanie, i moja choroba (moje pobyty w szpitalu były obciążeniem dla całej rodziny). Jednocześnie w szóstej klasie zostal laureatem Kangurka matematycznego. W gimnazjum natomiast wagary, miał dojeżdżac gimbusem do innej miejscowości do szkoły - wychodził rano, chował się w krzakach (jak sie potem okazało), jak wychodziłam do pracy, wracał do domu i gral na komputerze. Jak go na tym złapałam (po telefonie od wychowawczyni wyszłam z biura i pojechalam do domu w trakcie dnia pracy), to schował się przede mną pod biurkiem. Jak kończyl gimnazjum, to wychowawczyni stwierdziła, że "taki talent z matematyki zmar...

275

  Sztuczna inteligencja, jak rzekł mój Loluś po dyskusji z chatem GPT w kwestii "jak zdjąć pokrywę od zbiornika w toalecie marki Cersanit", jednak nie przejmie władzy nad światem - AI wcale nie pomogła, a wręcza zachęcala go do dewastacji przez rozwiązanie siłowe. Tak to wychowywać chłopców bez ojca na co dzień, w warunkach gdzie matka fachowcami lub siłami własnymi ogarnia wszystkie aspekty domowe. Skończyło się na ustnej instrukcji i syn zdobył kolejną odznakę "mlodego harcerza". Ja tymczasem zachciałam nowych dżinsów, zamówiłam osiem par, z czego jedna prawdopodobnie zostanie, a reszta już została zapakowana do odesłania. W sobotę gruba impreza rodzinna na sali pod tytułem "Pięćdziesięciolecie małżenstwa" z moimi rodzicami i siostrą ojca z mężem w rolach głównych. Wraz z bratem rodzonym i bratem ciotecznym fundujemy bohaterom wieczoru wycieczkę do Pragi. Moja bratowa sztuczną inteligencją wygenerowala zdjęcie rodziców, jak gdyby zawsze żyli w zgodzie,...

274

Całą niedzielę i pół soboty oraz piątek wieczór słuchałam występów uczestników Konkursu Chopinowskiego, nie znam się dobrze, ot tyle, że skończyłam szkołę muzyczną pierwszego stopnia w klasie fortepianu, a że z mojej nauki został mi tylko instrument w domu, więc z mojego punktu widzenia wypadali znakomicie, a komentatorzy mieli jednak swoje odrębne zdania, co wprawiało mnie w zdumienie i podziw, jak wprawne ucho oni muszą posiadać. A to fortepian danej marki ma silne basy, inny pod mocną dłonią nie brzmi dobrze, itd. Mój pełen szacunek.  Jak w tzw. międzyczasie wyszłam z wanny, zadzwoniła mama z pracowym problemem, ale powiedziałam, że dzisiaj jest niedziela, nad problemem zastanowię się jutro. Granice, w firmach rodzinnych, zwłaszcza są bardzo płynne, więc warto je stawiać.  Dieta przez ten czas utrzymana. Nie mam problemu z posiłkami, choć jem codziennie to samo - ale jak pisałam już kiedyś - nie żyję po to, by jeść, lecz jem po to, by żyć. Zresztą Victoria B...

272

  I oto mam oboje dzieci na studiach. Jak się cieszę, że dobrnęłam do tego etapu.  Teraz mam życie z powrotem dla siebie. Bo kiedy ich ojciec zabierał ich na cztery dni w miesiącu, brakowało miejsca i sposobności, by mieć prywatne życie poza dziećmi. Wszędzie, gdzie bym nie poszła, musiałabym targać ze sobą progeniturę. Jak jeden miał zajęcia dodatkowe w podstawówce, to musieliśmy jechać na nie wszyscy w trójkę.