czuję energię i optymizm

 co jest dla mnie nowością, że nie każde rozstanie w moim życiu musi łączyć się z:

a) epizodem psychotycznym

b) epizodem depresyjnym

c) próbą samobójczą.

Czyli nie zapowiada się na pobyt na oddziale zamkniętym, wręcz przeciwnie, mam nowy zapał do życia. Nowe nadzieje.

Wczoraj joga, bardzo fajne rozciąganie dolnej części pleców, więc dziś czuję tam zakwasy.

Potem cały dzień barłożenia przed tv - najpierw "mój" wątek w "moim" serialu, potem z dzieckiem drugi sezon "1670". I biorę do siebie z niego, to co Stanisław w ostatnim odcinku mówi do ojca: "Byłem wychowywany do rzeczy wielkich, a przecież ja sobie mogę normalnie żyć z Tereską". 

Do tego dzisiaj krótki epizod z c.v. - aplikowałam w zeszłym tygodniu, dostałam dwa telefony - jeden dnia następnego, gdy swój popołudniową porą miałam wyciszony, drugi w sobotę wieczorem, gdy akurat byłam w teatrze (!), oddzwoniłam, niestety szybka analiza warunków zatrudnienia spowodowała, że wycofałam swoją kandydaturę. Wysokość kapitału zakładowego, przedmiot działalności, relacja zysku do obrotów, wirtualny adres, rodzaj umowy, konieczność wykorzystywania własnego sprzętu, prądu i Internetu, stawka, wreszcie konieczność samodzielnego przeszkolenia się bez gwarancji zatrudnienia - jestem na nie.

Chciałam dzisiaj jeszcze wyskoczyć do galerii handlowej.

Komentarze

  1. Z tego, co piszesz, to obecność L była w Twoim życiu tak znikoma, że nic dziwnego, że reakcja jest inna niż po rozpadzie małżeństwa. A skoro nie papki randkowe, to przez pracę? Chyba poznajesz w niej sporo ludzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że jego obecność w moim życiu była znikoma, tylko mój mózg projektuje sobie inne scenariusze. Nie wiem, jak w pracy, bo mamy stałych klientów i rzadko ktoś nowy dochodzi, poza tym jak widzę czyjeś biznesy od środka, to nie chcę prywatnie mieć z nim do czynienia, ale tak mam właśnie wywróżone (o ile wierzyć w bajki ;) ) Na razie się życiem solo nie martwię, to jest mój czas z dorosłym synem.

      Usuń
    2. zresztą nowy związek nie jest na liście moich priorytetów

      Usuń
    3. Trochę myślałam o przyczynach wzrostu energii i optymizmu i doszłam do wniosku, że przyczyna też tkwi w tym, że teraz ja podjęłam decyzję o zakończeniu związku, a nie zostałam przed nią postawiona. Mam też zupełnie inne warunki finansowe, bo w małżeństwie pracowałam w firmie męża, więc gdy zakomunikował rozstanie, jasne było dla mnie, że rozstajemy się też na gruncie zawodowym i zostałam z dwójką małych dzieci bez pracy (czytaj: pieniędzy).

      Usuń
  2. Czy znów coś się dzieje z komentarzami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze ręcznie zatwierdzam (często pojawiła mi się SPAM).

      Usuń
    2. Rozumiem. Już myślałam, że komentarze nie działają, a dopiero przy tym drugim wyświetlił mi się komentarz, że konieczne zatwierdzenie.

      Usuń
    3. wyłączyłam moderację komentarzy wczoraj, bo jak spojrzałam do katalogu SPAM, to ta osoba, co mi spamowała raczej usunęła konto (zniknęła nazwa konta, komentarze podpisane jako anonimowe).

      Usuń
  3. Kurde, szacun za tą analizę firmy i ocenę ryzyka, szok, to niesamowity przywilej i świadectwo poczucia własnej wartości na rynku pracy, wow! A co do obecnego stanu to rozstania jednak zawsze zostawiają ślad i trzeba na nowo budować myślenie, planować dzień i czymś zapełnić ten dodatkowy czas. Plus przyzwyczajenie, jednak człowiek na poziomie emocjonalnym coś dostawał i raptem tego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze dodam, bo mnie naszło: jest taka strona, a w zasadzie sklep z kursami online: mindstore.pl, byłam u gościa na coachingu i bardzo go polecam, ma tam kurs na "odkochanie" więc gdyby Ciebie dłużej trzymało lub w przyszłości po jakimś ewentualnym rozstaniu (oczywiście nie życzę, ale no różnie bywa) nie mogła dojść do siebie to polecam bardzo spróbować z tym kursem. Ja nie korzystałam z tego akurat, bo nie było konieczności, ale coaching u niego z tym, z czym pojechałam zadziałał potężnie.

      Usuń
    2. Dziękuję za obie wypowiedzi. Myślę, że kurs nie będzie potrzebny, ani żadna terapia, po prosto trochę czasu potrzebuję na zmianę nawyków (odnośnie kilku telefonów dziennie).

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.

Popularne posty z tego bloga

tym paru znajomym czytelnikom

wczoraj

ale śniegu