sobota - pracuję i myślę - edit.

 W soboty i tak czas spędzam w pewnym sensie przed telewizorem, bo nadają (tak, wciąż oglądam naziemną telewizję) moje ulubione seriale, do tego okazało się, że przed "Columbo" lecą powtórki "Poirot" z lat dziewięćdziesiątych - wtedy bardzo lubiłam oglądać je w kryminalne czwartki w państwowej telewizji, a i teraz sprawiają przyjemność. Przy okazji dłubię sobie rzeczy do raportu rocznego u jednego z klientów - termin wysyłki do końca kwietnia. Dłubię szczegóły i rozmyślam, jak nałóg L., który rozbuchał się w zeszłym roku pod wpływem jego wypadku  zaczął wpływać na moje życie, także życie zawodowe. Pośrednio to przez niego audyt klienta ciągnął się ponad pół roku. Po pierwszej operacji wciąż chciał, bym do niego przylatywała na kilka dni opiekować się nim po wypadku i olejnych operacjach, wykorzystałam na te loty cały urlop, a na samo kluczowe zamknięcie audytu przeżywałam rozstanie i też wtedy wzięłam kilka dni wolnego. Jestem jedynym żywicielem rodziny, więc na rozwalanie życia zawodowego nie mogę pozwalać. W tym roku, nauczona doświadczeniem, myślę, że uniknę wpływu L. na moją pracę (nie mam zamiaru się z nim kontaktować), a i znam sposób pracy audytora, więc mogę wyprzedzić jego żądania. 

A propos - do raportu potrzebowałam pewnej informacji od dostawcy klienta, który wpadł mi w oko, prawie miałam pisać maila w tej sprawie bezpośrednio do niego, ale po krótkiej konsultacji zrobiłam to przez pośrednika. We'll see.

W tak zwanym międzyczasie pomyłam i poukładałam w szafkach nowo nabyte naczynia - dwa zestawy obiadowe, talerze do past, dwie maselniczki, cukiernicę, miseczki do płatków śniadaniowych i filiżanki. Wyprałam też nowo nabytą pościel, chcąc jak najszybciej zacząć ją używać.

Rozmyślam też nad strojem na wesele, które mam pod koniec maja - nie umiem kupić sukienki godnej mojej osoby. To co przyszło z Allegro wygląda tanio (specjalnie nie używam słowa "bazarowo", bo na bazarkach czasem udaje się nabyć fajne rzeczy), to co mi się podoba na Zalando, to znów kosztuje od pięciu stów w górę i wykonane jest z poliestru (więc mija mi na to ochota, bo wolę tę kasę dołożyć do prezentu dla młodych), a jak znalazłam cos idealnego, to cena zbliżyła się do czterech tysięcy. Jak tak dalej pójdzie, jestem gotowa iść w lnianym, niebieskim garniturze (mam na stanie) jak przystało na ekscentryczną singielkę i jakichś szpilkach dla podkręcenia stylizacji. Edit.: zamówiłam nowe sukienki i dwa gorsety modelujące sylwetkę na wypadek, gdybym poszła w cekinowej sukience z wcześniejszego postu (tu).








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

trochę o progeniturze plus weekend edit.

trochę się zniechęciłam do poszukiwania tego jedynego

błąd w myśleniu? - znowu refleksje - dużo wątków