zmęczenie materiału edit.2
W nocy śniły mi się jakieś bzdury. Jutro mam imprezę rodzinną na sali, a śniło mi się, że przez dziecko zapomniałam o fryzjerze i zostawiłam na widoku otwartą stronę niniejszego bloga, przez co wszyscy bliscy się z nim zapoznali. W akcie poszukiwania winnego biłam i dusiłam starszego syna, obudziłam się po tym śnie tak zmęczona, że dosłownie nie umiałam powiedzieć, czy to tylko były majaki, czy rzeczywista prawda. Byłam tak zmęczona, że coś tam porobiłam w biurze przez dwie godziny, po czym zmyłam się do domu.
Młodszy syn, gdy mu to opowiedziałam, zaśmiał się tylko, że to pewnie dlatego, że kazałam się starszemu wyraźnie określić, czy dojedzie ze stolicy na wydarzenie i powiedział, że śnimy o tym, o czym intensywnie myślimy, i że jemu kiedyś śniło się Margonem (taka gra online), czego wstydził się sam przed sobą.
Miałam dzisiaj taki przestój, że pomyślałam sobie koło siedemnastej, że dzisiaj miałabym czas dla ewentualnego partnera, wcześniej wcisnęłabym go w grafik, jak napisałam w poprzednim wpisie (tutaj) Smutne. W drodze z pracy włączyła mi się losowo piosenka Ralpa Kaminskiego "Po prostu bądź", przy słowach "rano zjedz ze mną śniadanie" popłakałam się. Zbyt długo być silną to też nie za dobrze.
L. nie odpisał na moje zapytanie o zdrowie, brak odpowiedzi też jest odpowiedzią, widocznie powielkanocny blok po krótkiej wymianie zdań, która miała mnie wbić z powrotem w jego zasady gry, skutecznie go powstrzymał.
Wczoraj nieźle popadało i podlało mi nowe nasadzenia. Przyszły kolejne rośliny, ale dzisiaj ich nie posadzę, bo szkoda mi zrobionych paznokci przed imprezą.
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane. Anonimowe komentarze, komentarze osób bez własnych, aktywnych blogów i te, które przez autorkę zostaną uznane za zbyt wścibskie i złośliwe oraz te bez optymizmu, nie będą publikowane.