jeden dzień urlopu
a ja jednak trochę popracowałam zawodowo: obudziłam się wyspana o wpół do czwartej i zamiast poczekać, aż znowu zasnę, po chwili poczułam, że jestem w trybie ON.
Naszykowałam dane wynikowe dla klienta, wysłałam mailem z krótkim podsumowaniem i była prawie ósma.
Na dziesiątą miałam fryzjera, mam teraz włosy miejscowo w ciemnej platynie i wspomniało mi się w trakcie wizyty, jak dawno, dawno temu w innym życiu byłam u fryzjera mężczyzny (pewnie to ma znaczenie dla wrażenia), który bardzo delikatnie umył mi włosy, a ja poczułam się, jakbym była małą dziewczynką, a włosy mył mi tata. Coś jak scena z "Powrotu do Afryki". Mega przyjemne doświadczenie.
Tydzień w ogóle pod znakiem upiększania, bo dzisiaj żel, a jutro henna.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.